O mnie | kochaj | pokaż |

3. Wywiad środowiskowy xD >> piątek, 29 sierpnia 2008 15:25:04
Wróciłam!!!!! xDD
Może ze dwie osoby się cieszą...
Notka zbiorowa niemalże xD
Pomagali mi Ania, Georg, a nawet Tom!! xD
Same gwiazdy i mała Leex xD

Szczerze, to zastanawiam się, czy pisanie tego ma sens... Dla dwóch, może trzech osób, które to czytają?

***
Niezmiernie kusiło mnie żeby dowiedzieć się czegoś o tym chłopaku. W końcu usiłował mnie zabić, jest ważną osobą w moim życiu. [xDD] Hmm... Może powinnam zacząć od wyłudzenia jakiś informacji od Alexa? Pomysł nie był zły, ale na razie lepiej go nie drażnić. Jak się trochę uspokoi zapytam, a na razie trochę pogadam ze znajomymi.
Zadziwiające, że wystarczy się tylko pojawić na osiedlu i już połowa ludzi chce z tobą gadać. Blackowie od razu przyjęli mnie do swojej paczki i zauważyłam, że są najlepszym źródłem informacji- wiedzieli wszystko o każdym, aż strach pomyśleć, czego zdążyli się dowiedzieć o mnie...
Błogosławić tego, który wymyślił ICQ.
Lena>:Hej Alice ;*
Alice:hej kochana:* co tam?
Lena:mam pytanie: kojarzysz takiego blondyna w dredach od nas z osiedla? taki narwany, wszędzie go pełno?
Alice: domyślam się o kogo chodzi, a co?
Lena: od kilku dni wciąż go spotykam, dwa razy omal mnie nie zabiła, a wczoraj tak jakby mnie uprowadził w centrum miasta...
Alice: Lenuś, czy ty nie masz gorączki? To nie możliwe, żeby on cię uprowadził. Jaśnie hrabia uważa się za lepszego od nas wszystkich, nie zadaje się z nikim spoza swojego popapranego zespołu. To na pewno nie był ten koleś, o którym myślę, więc nie znam go raczej.
Lena: Okej, dzięki ;) w takim razie ja idę. Pa:*
Alice: Pa:* i wpadnij jutro na urodziny Edwarda!
Lena: postaram się ;)
No i nic... Żebym chociaż miała jego zdjęcie, to poszukałabym w bazie danych agencji! A tak, to jestem skazana na Alexandra. Chyba, że...
Poszperałam w swoich rzeczach i znalazłam płytę, o którą mi chodziło. Włożyłam ją do odtwarzacza i puściłam „Papercut” na cały regulator z nadzieją, że chłopak chociaż wyjrzy przez okno. Usiadłam na parapecie i czekałam. Piosenka się skończyła, a jego nadal nie widziałam. Puściłam kolejny mocny utwór- „points of authority”. Podziałało. Blondyn wyjrzał przez okno i spojrzał prosto na mnie. Pomachałam mu i pilotem ściszyłam muzykę.
-Przejdziemy się na spacer?- krzyknęłam.
-Jasne!- odpowiedział. Wciągnęłam na siebie jakąś bluzę i zeszłam na dół, a on już czekał.
-Skąd ta nagła zmiana nastawienia? Rano byłaś gotowa sprzedać mnie ludożercom ;)
-Kobieta zmienną jest- uśmiechnęłam się słodko.- chcę się czegoś o tobie dowiedzieć, bo jeśli mnie potrącisz, to przynajmniej będę wiedziała kogo za to winić.
-To ja w takim razie nazywam się...eeee... Rufus Stern, o!
-Dobra, ale tak na serio teraz: dwa razy próbowałeś mnie zabić, wczoraj niemal siłą zabrałeś mnie z centrum, a ja nawet nie wiem, jak masz na imię!
-Tom.
-Co?
-Na imię mam Tom. Co jeszcze chcesz wiedzieć??
Zgłupiałam. Liczyłam na to, że będzie miał jakieś opory, nie będzie chciał rozmawiać, a on jest jak otwarta księga! Nie cierpię się mylić, szczególnie, kiedy ktoś okazuje się zupełnie inny, niż myślałam...
-Ile masz lat?
-Dziewiętnaście, a ty?
-Wczoraj skończyłam osiemnaście.
-Czyli chciałem cię rozjechać w twoje urodziny- uśmiechnął się przepraszająco- w ogóle to wszystkiego najlepszego w takim razie ;)
-Dzięki. Mogę pytać dalej?
-Jasne.
-Dawno tu mieszkasz?
-Ze dwa tygodnie dopiero.
-To nie wiele dłużej niż ja :). Masz rodzeństwo?
-Brata Billa, a ty?
-Ten wrzeszczący paszczur to mój brat, Alexander.
-Współczuję...
-O nie jest taki zły na jakiego wygląda!- zaczęłam bronić braciaka. Hej, rodzina to rodzina, nie?
-Mopie, gdzie się szlajasz?! Wracaj, bo jedziemy do studia!!!- wydarł się ktoś z domu Toma.
-Już idę debilu!!!- odkrzyknął blondyn, po czym zwrócił się do mnie.- wybacz, ale Bill mnie woła. Mam faceta dość, ale dzisiaj nie mam siły się z nim kłócić. Spotkamy się jutro?
-Jasne. Wpadnij po mnie :)
-Okej. To pa!
-Na razie!
Wiedząc przynajmniej część tego, co chciałam, wróciłam do domu.
***

n/c
bez pożegnalnej gadki-szmatki...

Leex Kaulitz-Cullen
komentarze [9]

2. Metro >> środa, 6 sierpnia 2008 18:07:30
Dowiedziałam się dzisiaj ciekawej rzeczy. Tom i Bill Kaulitzowie zaadoptowali mnie na bahu na siostrę xDD
Normalnie myślałam, że spadnę z krzesła^^
A mój szanowny mąż Georg to w ogóle nienormalny jest xD
Nie wiedział, że ma BMW, uważa, że bez niego umiera się z tęsknoty... Niezły głupek z niego^^

Zapraszam wszystkich na www.bahu.com ;)
Jakby co, to mój profil znajdziecie pod adresem www.devilish.bahu.com

A teraz notka:
***
-Cholera jasna!!! Uważaj, jak jeździsz!!!!!- wrzasnęłam. Właśnie zapaliło się zielone światło, ale dobrze, że nie weszłam na ulicę, bo ten idiota by mnie rozjechał!!! Samochód zatrzymał się na parkingu kilka metrów za pasami.
-Przepraszam. Nic ci nie jest??- usłyszałam męski głos, a po chwili auta wysiadł... tamten blondyn z osiedla!!!! Był szczerze przejęty. Zdjęłam okulary i spojrzałam na niego uśmiechając się delikatnie.
-Już drugi raz w tym tygodniu próbujesz mnie zabić... Pamiętasz mnie? Lena Cullen.
-Ahh, to ty. Dobrze ci radzę dziewczyno, uważaj na siebie. Co tu robisz??
-Wracam z zakupów. Właśnie miałam zamiar dotrzeć do metra, kiedy jakiś wariat omal mnie nie rozjechał na pasach^^
-Teraz ten wariat musi cię jakoś przeprosić. Kawa??- powiedział, uśmiechając się szeroko.
-Nie, dzięki, muszę wracać do domu.
-To cię tam odstawię.
-Dzięki, ale wolę jechać metrem .Jestem umówiona z taką jedną paczką z mojego osiedla. Czekają na stacji, do której właśnie próbuję się dostać.
-Cholera...- wyraźnie się zirytował.- Niech zgadnę- Blackowie i ich team??- nazwisko Black wymówił z wyraźnym grymasem.
-Tak, a co?? Nie lubisz ich?
-Powiedzmy, że za nimi nie przepadam...
Jakoś tak mimowolnie szliśmy w kierunku stacji. Trzy przystanki dalej czekali na mnie przyjaciele, a ja w tej chwili zupełnie o nich zapomniałam.
-Dlaczego?? Wydają się mili.
-Może dla ciebie...
Doszliśmy do parkingu. Zamierzałam skręcić w lewo, w kierunku celu mojej wyprawy, ale już po pierwszym kroku coś pociągnęło mnie do tyłu.
-A dokąd to? - rozległ się gniewny głos. Blondyn trzymał mnie za kurtkę. Zdziwiłam się.
-No, jadę do siebie.
-Nie słyszałaś, jak obiecywałem, że odstawię cię do domu? Myślisz, że pozwolę ci kierować w takim stanie? - Nadal był oburzony.
-W jakim znowu stanie? - jęknęłam. Nie przypominam sobie, żeby mi coś obiecywał. - I co będzie z moim spotkaniem?
-Wybaczą ci- odparł, holując mnie za kurtkę w stronę swojego auta. Chcąc nie chcąc, truchtałam za nim tyłem, inaczej pewnie wlókłby mnie po ziemi.
-Przestań! - rozkazałam, ale zignorował mnie i puścił dopiero przy mercedesie. Zatoczywszy się, uderzyłam o drzwiczki od strony pasażera.
-Boże, ale z ciebie tyran!
-Są otwarte - powiedział tylko i zasiadł za kierownicą.
-Nic mi nie jest! Sama się odwiozę! - awanturowałam się, stojąc przy aucie. Deszcz przybrał na sile, a ponieważ całą drogę szłam bez kaptura, z włosów ściekała mi po plecach strużka wody.
Chłopak opuścił automatycznie szybę z mojej strony i pochylił się nad siedzeniem pasażera.
-No już, wsiadaj.
Nie odpowiedziałam. Zastanawiałam się właśnie, czy zdążę dobiec do bramki w metrze, zanim chłopak mnie złapie, i doszłam do wniosku, że raczej nie mam szans.
-Przywlokę cię z powrotem - zagroził domyślnie.
Wsiadłam do mercedesa, starając się zachować resztki godności, ale nie bardzo mi to wychodziło - wyglądałam jak zmokła kura, a od wilgoci skrzypiały mi buty.
-Niepotrzebnie zawracasz sobie głowę - rzuciłam chłodno. Puścił moją uwagę mimo uszu, zajęty włączaniem ogrzewania i ściszaniem muzyki. Gdy wyjeżdżaliśmy z parkingu, zrobiłam minę obrażonej księżniczki, gotowa milczeć całą drogę do domu, ale wtem rozpoznałam dochodzący z głośników utwór i ciekawość wzięła górę nad intencjami.
-Pepercut??
-Znasz Linkin Park??
-Słucham ich od dłuższego czasu, ale nie interesuję się nimi jakoś specjalnie. Ty też nie wyglądasz na fana nu-metalu...
-Fakt, wolę hip-hop, ale kiedyś spodobał mi się rap w jakiejś piosence, której słuchał mój brat i tak jakoś zacząłem ich słuchać. W sumie, to mam tylko te kilka piosenek na ich płycie.
Zaczęłam bez jego zgody przełączać utwory: pepercut, numb, crawling... Same największe hity LP...
-Jednak się znasz... Masz same najlepsze kawałki.
-Tylko to, co mi nagrał farbowany.
-Farbowany??
-Mój młodszy braciak.
-Aha.
Dalej jechaliśmy w milczeniu. Kiedy w końcu dojechaliśmy do mojego domu, złapałam torbę, żeby wysiąść, ale chłopak złapał mnie za rękę.
-Jutro w południe będę tu na Ciebie czekał, żeby zabrać cię na twoją stację. Mam nadzieję, że przyjdziesz- i posłał mi coś na kształt uśmiechu.
-Postaram się- mruknęłam. Po co on chce mnie odwozić do centrum? Chyba tylko po to, żeby nie zmarnował mi się bilet...
Ruszyłam w stronę domu. W drzwiach czekał na mnie wkurzony Alex.
-Cullen, z kim ty się prowadzasz, coo?!
-Eeee... Z nim...- nawet nie znałam imienia swojego niedoszłego zabójcy.
-Nigdy więcej się z nim nie spotkasz!!
-Dlaczego?!
-Bo nie. Nie znasz go, w przeciwieństwie do mnie. Unikaj go, dobrze ci radzę.- powiedział groźnym tonem chłopak, a potem obrócił się, by pójść do swojego pokoju. Wyjrzałam przez okno w swoim pokoju i dostrzegła mercedesa na podjeździe kilka domów dalej...
***

Mam wrażenie, że za dużo szczegółów zdradzam xDD

Leex Cullen-Listing
komentarze [6]

1. Zmiany >> poniedziałek, 21 lipica 2008 13:08:16
Wróciłam :))
Długo się zastanawiałam, czy słusznie, ale doszłam w końcu do wniosku, że nie mogę tak marnować mojej weny twórczej :)
Nie wiem, czy ta notka się do czegoś nadaje, ale kiedy usiadłam do komputera i otworzyłam worda, to wszystko pisałam bez zastanowienia, nie chciałam zmarnować ani chwili. To nie jest wszystko, co wtedy napisałam, tylko niewielka część. Mam nadzieję, że będziecie chcieli czytać dalej :))

A teraz zapraszam na pierwszy rozdział historii o Lenie Cullen.



***
-I jak było???
-Najnudniejsza akademia z okazji rozdania świadectw, na jakiej kiedykolwiek byłam. Strasznie się cieszę, że już nie muszę chodzić do szkoły z tymi idiotami.- odpowiedziała kobiecie Lena bezbarwnym głosem. Nie czekając na komentarz rodzicielki, ruszyła ku schodom. Na górze minęła nowego kochanka matki i jak zwykle jej twarz przybrała wyraz niezadowolenia. W życiu Carli często pojawiali się nowi mężczyźni. Po rozstaniu z Lukasem nie potrafiła już trwać w stałym związku. Zdarzało się czasem, że jej nową „ofiarą” zostawali chłopcy, którzy byli w wieku jej syna. Takich jej córka traktowała bezlitośnie: poniżała, wyzywała, robiła głupie numery. Obie nie miały ze sobą łatwego życia...
-Kochanie, za godzinę zejdź na obiad!
-Dobrze, mamo.
Koniec liceum wiązał się dla Leny Cullen z jednym: z wolnością. Już za kilka dni miała wyjechać z nudnego Londynu, gdzie od kilku lat mieszkała z matką i starszym bratem, do Berlina, do ojca. Marzyła o tym, odkąd skończyła 16 lat. Niemy kojarzyły jej się ze swobodą i luzem, których w Anglii nigdy nie miała. Jej matka uważała, że skoro tak dobrze im się powodzi, to Lena nie powinna zadawać się z nikim, kto pochodzi z biedniejszej rodziny. Dziewczyna każdą przyjaźń musiała ukrywać przed matką, a o chłopaku to już w ogóle mogła co najwyżej pomarzyć. Miała nadzieję, że jej tata będzie lepszy i przynajmniej on nie będzie traktował jej jak dziecka.
Zdjąwszy mundurek rzuciła go na dno szafy i zabrała się do pakowania. Ubrania, kilka zdjęć, zeszyt z tekstami, gitara... Z każdą nową rzeczą gotową do wyjazdu czuła się coraz lepiej.
-Alex, bierzesz motor???- zapytała, bezceremonialnie wpadając do pokoju brata.
-Jasne, byłbym głupi, gdybym go zostawił na pastwę matki. Pewnie we wrześniu już by go tu nie było... Swoją drogą, to dlaczego tak się upierałaś, żebym czekał na ciebie z tym wyjazdem??
-Nie chciałam tego robić sama. Ty byś się zadomowił u ojca, a ja??
-Takie tam gadanie... Dla mnie i tak będziesz moją ukochaną małą siostrzyczką i nigdzie bez ciebie się nie ruszę- chłopak podszedł do szatynki wolnym krokiem i znienacka zaczął ją łaskotać.
-Debilu, zostaw mnie!!!- powiedziała Lena i wybiegła do swojej sypialni.
Taki właśnie był jej brat- zawsze uśmiechnięty, spontaniczny i trzymający sztamę z siostrą. Niemal wszystko robili razem, nawet wyprowadzali się z domu, mimo tego, że Alex jest dwa lata starszy.
-Dobra, idź się pakować, bo znając życie nie zdążysz...-powiedział i wypchnął swoją młodszą wersję za drzwi...
***
-Wolność!!!!!- krzyknęła na cały głos, nadal stojąc w wyjściu z samolotu.
-Młoda, uspokój się, bo jeszcze nas wezmą za wariatów i nie wpuszczą do kraju- odezwał się Alex, ale na jego twarzy gościł szeroki uśmiech.
Po przejściu wszystkich wymaganych procedur, nareszcie mieli spokój. Przed wyjściem z hali przylotów stał wysoki, przystojny mężczyzna, na oko miał ze 40 lat, a tuż obok niego stała wyraźnie zniecierpliwiona kobieta.
-Tata!!!!- Lena rzuciła się mężczyźnie w ramiona, a potem przywitała się z jego żoną. Po chwili to samo zrobił jej brat.
-Boże, ale wy wyrośliście! Ile to lat już się nie widzieliśmy??
-Będzie ze trzy...- odpowiedziała smutno dziewczyna.
-Mówiłem matce, że to izolowanie nas od ciebie nic nie da, bo i tak skończymy w tej melinie, jaką jest twój wieeeeelki dom- wtrącił wesoło szatyn.
-Nie mieszkam już w tym domu. Kupiłem ten obok, na Neue Welt. Ten, którym Lena od zawsze się zachwycała.- mężczyzna spojrzał na córkę. Ona stała chwilę w osłupieniu, a potem wykonała gest zwycięstwa.
-Jest! Wiedziałam, że nie wytrzymasz i go w końcu kupisz!!!
-I miałaś rację.
-Jak zwykle...- mruknął chłopak i ruszył w stronę wyjścia z lotniska...
***
Szatynka weszła do swojej sypialni. Od razu było widać, że została urządzona wg jej projektu, bo idealnie ją odzwierciedlała: rockowe rzeczy mieszały się z delikatnymi, kobiecymi dodatkami, ciemne kolory były łączone z pastelami i ogólnie był to taki ostro-łagodny miszmasz. Czekoladowe ściany ozdobione były fotografiami w kolorowych ramkach, wielkie łóżko okryte zostało czarną, falbaniastą narzutą, jasne biurko mimo wszystko ładnie komponowało się z ciemniejszymi meblami. Największe wrażenie robiły wielkie okna, a dokładniej to jedno w wykuszowej wnęce, pod którym stała ława. Dawniej Lena wyobrażała sobie, że siedzi na niej i gra na gitarze. Mimo wszystko nawet w najśmielszych snach nie spodziewała się, że kiedykolwiek naprawdę tak będzie.
Stanęła przy oknie i rozejrzała się po okolicy. Spokojne, strzeżone osiedle, mnóstwo zieleni i wielki plac zabaw. Wyjątkowo spokojne, na początku nie można uwierzyć, że takie miejsce znajduje się w tak wielkim i głośnym mieście.
-Idę się przejść. Idziesz ze mną???- Alex jak zwykle bez pukania wszedł do pokoju siostry.
-Jasne. Daj mi chwilkę, to się przebiorę.
Stare, pocięte dżinsy, biały podkoszulek i czarna bluza, czyli podstawy jej garderoby jako pierwsze wylądowały w szafie, więc ze znalezieniem stroju nie miała problemów. Nie minęły trzy minuty, kiedy młodzi Cullenowie maszerowali ramię w ramię główną ulicą osiedla. W pewnym momencie zza zakrętu wyjechał samochód i omal nie wjechał w dziewczynę.
-Co robisz, idioto?!- wydarła się Lena. Kierowca zatrzymał się i wysiadł z czarnego auta.
-Jak łazisz kobieto?! Jeśli chcesz chodzić ze swoim chłopakiem na romantyczne spacerki, to nie środkiem ulicy!!! Od tego są chodniki!!!!- wydarł się blondyn, podchodząc coraz bliżej do szatynki.- W ogóle kim ty jesteś i co tu robisz?! Kto cię wpuścił na nasze osiedle?!
-Jestem Lena Cullen i wpuściłam się sama!!! Mieszkam tu!!!!
-Oh jaaasne!!! A ja mam w to uwierzyć?! Nigdy wcześniej nie widziałem tutaj ani ciebie, ani tego kolesia, więc lepiej się wynoście, albo zawiadomię ochronę!!!
-Zaraz, zaraz, ja ciebie skądś znam...- odezwał się w końcu Alex.- Pamiętam, jak kiedyś kłóciłeś się z babką w sklepie, bo nie chciała ci sprzedać piwa bez dowodu!!!
-Cullen...-mruknął blondyn pełnym zawiści głosem, wrócił do samochodu i odjechał z piskiem opon.
-Czy wy...- zaczęła Lena, ale brat ją powstrzymał.
-W domu ci opowiem. Ten koleś ma wobec mnie dług wdzięczności- odparł szatyn z łobuzerskim uśmiechem i pociągnął siostrę do nowego domu...
***



Jeżeli ktoś chce być powiadamiany o nowych notkach, to bardzo proszę o numer gg w księdze gości :)

Dzięki wielkie za uwagę.


Leex Cullen-Listing^^
komentarze [7]

Part 34: Dziadek >> piątek, 13 czerwca 2008 16:52:16
Krótko. I beznadziejnie.
Ale w pewnym momencie doszłam do wniosku, że w ogóle tego nie skończę, więc trzeba się cieszyć.



***
-Wnusiu, dziadek Bill nie może sobie teraz stawiać tak włosów. Są zdecydowanie za krótkie- powiedziała z uśmiechem kobieta do siedzącej przy jej fotelu dziewczynki.
-Ale dlaczego?? Na upartego dałby radę- blondyneczka podbiegła do mężczyzny na kanapie i pociągnęła go delikatnie za włosy- spójrz, pasuje mu!
Wszyscy zgromadzeni wybuchnęli śmiechem.
-To już prędzej babcia Ada. To ona za wszelką cenę chce mieć czarne włosy- odezwał się spod okna blondyn. Wszyscy zgromadzeni, prócz małej, ośmioletniej Olivii, mieli na oko ze 40 lat i każde z nich spokojnie mogło być rodzicem blondynki. W rzeczywistości mężczyźni powoli zbliżali się do 55 urodzin, a ich żony były rok młodsze.
-Babciu, a kiedy wróci ciocia z dzidziusiem??- zapytał mały, czarnowłosy chłopiec, wbiegając do przestronnego salonu. W tym samym momencie usłyszeli szum kamieni na podjeździe.
-Sądzę, że to oni.- powiedziała wesoło Lena.
-Ciocia Heidi!!!!- krzyknął chłopiec.
-Mama!!- dzieci wybiegły przed dom witając parę wysiadającą z samochodu.
-Cholera, już trzeci raz jestem dziadkiem- powiedział Bill ponurym tonem, ale mimo to się uśmiechał. Podszedł do żony i uścisnął ją mocno.
-Kocham cię najbardziej na świecie, a Julia i Lukas to najwspanialsze dzieci o jakich mogłem marzyć. Dziękuję- ucałował ją w policzek.
-Łoooł, staremu Billowi zebrało się na wyznania!!- powiedział Tom.
-Stary, ty, to się nigdy nie zmienisz. Może ty nie kochasz żony i dzieci?!- zapytała Ada.
-Kocham moją żonę, ale nie mogę się doczekać, kiedy Sammy z żoną i synkiem wyprowadzą się z domu. Nie mógł wybrać krótszych studiów?! W dodatku zaczął je w wieku 23 lat! Ta jego medycyna mnie wykończy.
Znów się zaśmiali, a potem do domu weszli Lukas z żoną Heidi nowonarodzonym synkiem, a za nimi ramię w ramię szli mała Olivia, jej brat Georg i ich kuzyn Chris.
-Proszę państwa, przedstawiam Billa Kaulitz juniora- powiedział uroczyście Lukas.
Po policzku Billa spłynęła jedna, samotna łza szczęścia.
-Szkoda, że Georg nie dożył narodzin trzeciego wnuka... Rak to straszna choroba...- kolejna łza płynęła po policzku Ady.
-Cieszmy się, bo zaraz wszyscy będziemy płakać. Obiad podano.- powiedział Gustav wchodząc do pomieszczenia razem z żoną.
Wszyscy w doskonałych humorach zasiedli do pierwszego wspólnego posiłku w powiększonym o Billa juniora gronie.
***


W ramach wyjaśnienia:
*Bill i Ada mają dwoje dzieci: Lukasa i Julię.
*Lukas jest mężem Heidi-córki Georga- i ma z nią troje dzieci: Billa Juniora, Georga i Olivię.
*Tom i Lena mają jednego syna, Sammy'ego, a jego żoną jest Claudia, córka Gustava.
*Georg zmarł na raka jąder. (przepraszam Madziu, że uśmiercam twojego eks męża :))
*Bill i Ada nie są rodzeństwem.


Przepraszam, że krótko, ale liczy się to, że jest, a nie to, jakie jest.



Jeżeli ktoś będzie chciał być powiadomiony o nowym opowiadaniu, to wpis w księdze gości mile widziany.


Koniec wszystkich odcinków
Reżyseria: Pani i Władczyni Leex
W rolach głównych:
Bill Kaulitz jako Bill Kaulitz
Adriana Frühter jako Adriana “Leex” Frühter
Tom Kaulitz jako Tom Kaulitz
Lena Abramowitz jako Lena Abramowitz
Gustav Schäfer jako Gustav Schäfer
Georg Listing jako Georg Listing
Andreas Känter jako Andreas Känter
Michael Sowter jako Michael Sowter
Nena jako Nena
Angelika Frühter jako Angelika Frühter
Żeńska szkolna reprezentacja koszykówki jako zeńska szkolna reprezentacja koszykówki
Niemiecka żeńska reprezentacja koszykówki jako Niemiecka żeńska reprezentacja koszykówki
Mandy Assanis jako Mandy Assanis
Chris Watrin jako Chris Watrin
Richie Stringini jako Richie Strinigini
David Jost jako David Jost
Annika Jost jako Annika Jost
Angelika Frühter jako Angelika Frühter
paparazzi jako paparazzi

I wielu, wielu innych...

Producent: Pani i Władczyni Leex
Za współpracę dziękujemy firmom:
Prawa Ręka Pani i Władczyni Leex Spółka Akcyjna- za możliwość pisania nią
www.mylog.pl - za możliwość publikacji
kolejne opowiadanie na pokochac-billa – Mocrosoft Word*- za możliwość zapisania multimedialnej wersji opowiadania
Klawiatura&Myszka&Monitor Company- za możliwość przelania do komputera opowiadania, które roi się w mózgu Leex
Gadu-Gadu- za możliwość powiadomienia.
Mozilla Firefox za możliwość jakiegokolwiek połączenia z serwerem mylog.pl
Wyprodukowano na potrzeby:
www.pokochac-billa.mylog.pl
Na polecenie:
Pani i Władczyni Leex Kaulitz
Ze specjalną dedykacją dla:
Billa i Toma Kaulitzów, Gustava Schäfera i Georga Listinga
Pani i Władczyni Leex pozwala sobie przypisać niektóre polskie utwory nieznane w Niemczech zasługom Black Angel lub tylko wokalistce tego zespołu.


BYŁ TO SERIAL POKOCHAĆ-BILLA



Po raz ostatni w tym opowiadaniu o ludziach żegnam was i dziękuję serdecznie

Leex Kaulitz-Cullen
komentarze [11]

Part 33: Pokrewieństwo >> piątek, 23 maja 2008 21:20:33
To jednak nie jest ostatnia notka, a tak zamierzałam.
Będzie jeszcze jedna, góra dwie.

A teraz konkrety, czyli odcinek.
Z dedykacją dla Oli :)
Za to, że jesteś ze mną. Zawsze :*:*:*:*:*


***
Lot ciągnął się w nieskończoność. Sprawdzili w internecie godziny odlotów z Nowego Yorku do Berlina i doszli do wniosku, że muszą wylecieć natychmiast, by uniknąć wojny. Jeżeli Angelika przyleciałaby do Niemiec tylko po to, żeby się dowiedzieć, że oba zespoły są w Ameryce, to II wojna światowa byłaby pikusiem w porównaniu z tym, co ona by zorganizowała.
Załoga Gumisiów, Andreas i Michael spali, Tom rozmawiał szeptem z Leną, oboje mieli bardzo poważne miny, Bill słuchał muzyki, a Ada pustym wzrokiem spoglądała za okno. Nie sądziła, że tak to się potoczy. Miała nadzieję, że przynajmniej przez najbliższy czas będzie mogą żyć z Billem, a jej matka o niczym się nie dowie. Wierzyła, że nie jest na tyle sławna, żeby media opisywały każdy jej krok. Zapomniała o jednym ważnym szczególe: czarny był gwiazdą międzynarodową.. Siedząc tak, doszła do wniosku, że dopóki będzie jego dziewczyną, każdy jej krok będzie śledzony przez wścibskich reporterów, którzy będą tylko czekali na jej błąd. Nic nie umknie ich uwadze. Kolejną przeszkodą jest jej matka. Nigdy nie interesowała się jako tako córką, ale na punkcie facetów miała fioła. Zabraniała jej jakiegokolwiek zaangażowania uczuciowego, tłumaczyła, że małżeństwo jest złe... To również przez postawę Angeliki wobec mężczyzn, dziewczyna była taka, jaka była.
Bała się. Bała się o siebie, o Billa, o ich przyszłość. Nie wiedziała, jak to się dalej potoczy.
Przesunęła się w stronę ukochanego i wtuliła się w jego bok.
-Coś się stało??- zapytał cicho wyjmując z uszu słuchawki.
-Boję się...- szepnęła.
-Czego?- objął ją i przyciągnął mocniej do siebie.
-Tego, co będzie później...
-Nic się nie stanie. Przecież twoja matka mnie nie zabije- uśmiechnął się delikatnie, a potem pocałował ją w czubek głowy.
-Nie chodzi mi o Angelikę. Jej to się nie boję, dokładnie wiem, co mam jej powiedzieć. Chodzi o nas... Boję się, że media zniszczą to, co nas łączy...- w kącikach jej oczu pojawiły się łzy. Dopiero, gdy powiedziała to na glos, zrozumiała, jak bardzo realne jest to zagrożenie.
-Głuptasku, nic nas nie rozdzieli. Nigdy nie czułem do nikogo czegoś takiego, jak to, co czuję do ciebie. Nie potrafię nic zrobić bez myślenia o tobie, każda sekunda z dala od ciebie mnie wykańcza, każdy sen bez twojego obrazu jest koszmarem, każde słowo, które nie jest twoim imieniem, albo chociaż wyznaniem ci miłości, nie jest warte wypowiedzenia...-powiedział i pochylił się delikatnie, żeby ją pocałować w usta. Schyliła głowę tak, by nie mógł dosięgnąć.
-A co, jeśli to tylko chwilowe? Komu byś uwierzył, gdyby kilka brukowców napisało np. o mojej zdradzie lub romansie: mi, czy kilkunastu reporterom??- zapytała łamiącym się głosem.
-Zawsze tobie, bo mam nadzieję, że nie zrobisz mi czegoś takiego.
-Nie wierzę ci.- powiedziała stanowczo i wyrwała się z jego objęć. Po jej policzkach ciekły łzy i skapywały na gorset i spódnicę.
-Załóż żakiet, zimno ci.- powiedział opiekuńczym tonem.- Nie masz żadnych powodów, żeby mi nie wierzyć. Należę tylko i wyłącznie do ciebie, czego byś nie chciała ze mną zrobić, oddam się temu w całości. Jesteś jedyną osobą, z którą naprawdę się liczę. Nie potrafię bez ciebie żyć i nie obchodzi mnie, co zrobisz. Moje serce na zawsze należy tylko do ciebie.
Spojrzała na niego ze strachem. Biło od niego ciepło i spokój, a w jego pięknych, czekoladowych oczach widziała odbicie wszystkiego, co przed chwilą zadeklarował. Wiedziała, że to płynęło prosto z jego duszy. Nie miała najmniejszych wątpliwości, że nic już nigdy ich nie rozdzieli. Rzuciła mu się w objęcia i pocałowała mocno, chcąc pokazać to, czego nie umiała ubrać w słowa...
***
-Ja nie wiem młoda panno, co ty sobie wyobrażasz! Wprowadzasz prasę w błąd dla zabawy?!-krzyczała Angelika.
-To sobie wyobrażam, że po jednym takim wyskoku odczepią się ode mnie i nie będą ze mną gadać, bo nigdy nie dowiedzą się, czy to, co im powiedziałam nie jest kłamstwem!!!- odkrzyknęła jej córka. Nie ruszało jej to, że stały na tarasie, bo były na ostatnim piętrze New York Plaza, w tym samym apartamencie, który Ada zamieszkiwała ostatnio. Tutaj żaden reporter nie mógł ich usłyszeć. No chyba, że miał układy z gołębiami...
Kobieta zastanowiła się chwilę nad słowami swojej jedynej pociechy. Po chwili delikatnie się uśmiechnęła, lecz było widać, że jest zakłopotana.
-Mamo, coś nie tak??- zapytała Leex. Wiedziała, że ta mina nie wróży nic dobrego...
-Kochanie, musimy porozmawiać. Nie spodoba ci się to, co mam zamiar ci powiedzieć...
Nastała cisza. Szatynka spoglądała przez barierkę na Manhattan, a jej matka zastanawiała się, jak przekazać swojemu dziecku wiadomość, która miała zniszczyć całe jej dotychczasowe życie.
-Bo widzisz... Kiedy byłam z twoim ojcem, miałam romans. W Niemczech.- Ostatnie słowo wyraźnie zaakcentowała. –On był dyrektorem oddziału naszej firmy w Magdeburgu.
Coś zaczynało jej świtać. Ojciec Billa był wtedy dyrektorem jakiejś firmy... Nie, chyba oszalała. To nie możliwe.
-Po dziewięciu miesiącach urodziłaś się ty. Nie jesteś córką Karola. Twoim ojcem jest Kaulitz... Jesteś siostrą bliźniaków...
Dziewczyna gwałtownie odwróciła się przodem do rodzicielki, szukając w jej twarzy jakichkolwiek oznak tego, że kłamie. Niestety, kobieta miała spuszczoną głowę...
Ada osunęła się z płaczem na podłogę. Nie mogła w to uwierzyć. Nie, to nie możliwe...
-Nie wierzę ci.- powiedział w końcu stanowczym głosem. –Nigdy w życiu nie uwierzę w takie perfidne kłamstwo!!!- wrzasnęła i wybiegła z apartamentu.
Po drodze do windy wpadła na Billa.
-Hej kochanie! Gdzie tak lecisz?!- powiedział, łapiąc ją w swoje ramiona. Chciał ją pocałować, ale mu się wyrwała.
-Nigdy więcej mnie nie dotykaj!!! Nie przytulaj, nie całuj, nie mów, że mnie kochasz!!! Nie chcę cię znać!!! Brzydzę się tobą!!!! –wykrzyczała mu prosto w twarz i pobiegła do windy.
Stał tak na środku korytarza, jak ten słup soli, a potem stanowczym krokiem ruszył w kierunku ich pokoju. Miał nadzieję zastać tam Angelikę.
Obszedł wszystkie należące do nich pomieszczenia, ale kobietę znalazł dopiero na tarasie. Płakała, wpatrując się pustym wzrokiem w szczyty wieżowców.
-Coś się stało? Dlaczego płaczesz? I dlaczego Ada nie chce ze mną rozmawiać??- zapytał, zupełnie zapominając o tym, że automatycznie ja za wszystko winił.
-Zraniłam ją... Ale musiałam w końcu wyznać jej prawdę! Musiałam to zrobić zanim zabrnęlibyście w tym związku za daleko!!!
-Ale co jej powiedziałaś?! I co to ma ze mną wspólnego?!- czarny zaczynał się denerwować. Co to wszystko mogło mieć wspólnego z ich związkiem?!
-Twój ojciec pracował w wielkiej, międzynarodowej firmie w Magdeburgu. Twój biologiczny ojciec- dodała, widząc, że chłopak nie wie, do czego zmierza.- Często wracał późno, siedział w pracy po godzinach, nie wracał na noc... Wtedy bardzo chętnie odwiedzałam tę filię naszego małego imperium. Rozumiesz, o co mi chodzi? Wiesz, dlaczego nie możecie być razem?
Wszystko zaczęło mu się układać w logiczną całość: ojciec wracający z pracy nad ranem, matka wrzeszcząca na niego, że nie jest głupia i doskonale wie, że zdradza ją z szefową... Do tego wszystkiego matka Ady uwielbiała tę filię... I była szefową jego taty!!!
W tej chwili zawalił się cały jego świat. Nie chciał jej nigdy opuszczać, kochał ją nad życie i był gotów dla niej wszystko poświęcić... Był przekonany, że ona jest miłością jego życia, ale teraz zrozumiał, skąd to przywiązanie. Poczuł wstręt do siebie. Przecież się całowali! Ba, spali ze sobą!!! Miał jej się niedługo oświadczyć!!! A ona...? Ona jest...
-Bill, Ada jest twoją siostrą...- dokończyła jego myśli szatynka. Kiedy zobaczyła zrozpaczoną minę chłopaka, postanowiła go zostawić samego. Wyszła z hotelu i postanowiła rzucić się w wir pracy...
***
To było dla niej niewyobrażalne. To wszystko, co do niego czuła było jak iluzja. Nie potrafiła już przypomnieć sobie, za co go kochała, dlaczego bała się odstąpić go choćby na krok. Liczyło się tylko to, że nie mogą tego dalej ciągnąć.
W holu zawróciła i pobiegła spowrotem do pokoju. Zobaczyła tylko plecy czarnego na tarasie, ale nawet słowem się do niego nie odezwała. Domyśliła się, że matka wszystko mu powiedziała. Obrzydzenie- to było w tym momencie najsilniejsze targające nią uczucie. Kochała własnego brata... Całowała się z nim... Spała z nim... Chciała za niego wyjść za mąż...
Cały świat zawalił jej się na głowę...
-Chcę tylko pogadać i powiedzieć Ci co czuję,
Za każdym razem, gdy widzę Twoją twarz, wiem że to prawdziwa miłość
Potrzebuję Cię dziewczyno, jesteś dla mnie tą jedyną
Więc jak to będzie? Więc jak to będzie?
Za każdym razem, gdy siedzę sam myślę o Tobie
Twoje oczy, Twoje "to coś", Twoje usta działają na mnie
Myślę o rzeczach, które chcę zrobić i wiem, że
Ty jesteś dziewczyną dla mnie,
Więc jak to będzie? Jak to będzie?- usłyszała z balkonu jego cichy szept. Wiedział, że tu jest??
Ruszyła ku niemu, a serce biło jej jak oszalałe.
-To nie możliwe. Nie czułabym czegoś takiego do brata. Nie ma mowy.- powiedziała mu prosto do ucha. Odwrócił się i zatrzymał twarz kilka centymetrów od jej ust. To ona go pocałowała.
-Zrobimy badania DNA. Nawet gdybyśmy mieli je powtórzyć we wszystkich laboratoriach świata, poszukamy tego jedynego, gdzie powiedzą, że nie jesteś moją siostrą.- obiecał jej, przyciągając ją mocno do siebie.
-Kiedy już niczego nie będzie
Będę Twym aniołem- tylko dla Ciebie
I każdej ciemnej nocy będę Ci się ukazywać
I wtedy polecimy, daleko gdzie
Nigdy więcej się nie zgubimy- zanucił. Usnęła mu w ramionach podziwiając zachód słońca w jednej z największych metropolii świata...
***


Jak ja kocham komplikować na koniec :D

Wybaczcie, ale powiadomię jutro.

EDIIIT:
Kto mi poda wyniki Viva Comet?!

Bo oszaleję z nerwów!!!!!

EDIT:
Dobra, znam wyniki. Cztery nagrody^^

A teraz powiedzcie, czy i co chcecie w nowym opowiadaniu.
Bo zaczęłam o wampirach, ale nie wiem, czy dobrze robię i nie wiem, czy to opublikuję.
Chociaż podoba mi sie wizja pewnego chłopaka w roli krwiożerczego wampira, mmm...^^



Pani i Władczyni Leex Kaulitz-Cullen
komentarze [12]

Part 32: VIVA Comet >> środa, 14 maja 2008 19:01:09
Żal.de Nie będę się wypowiadać na temat tego, co myślę.
I bynajmniej nie dotyczy to tego odcinka...
***
-O nie!!! On mi niszczy opinię!!!- krzyknęła, gdy odwróciła stronę w gazecie.
-Co tym razem?- zapytał spokojnie młodszy Kaulitz. Dzisiaj nic już mu nie zepsuje humoru. Większość dnia zamierzał spędzić z ukochaną, wieczorem odbierze 3 nagrody VIVA Comet, a jutro wyruszy na dziesięciomiesięczną trasę koncertową. Czego chcieć więcej?
-Posłuchaj! „Chris Watrin, wokalista zespołu US5 na łamach naszej gazety postanowił wyjaśnić sytuację, jaka jest pomiędzy nim, a Adrianą Frühter, wokalistką zespołu Black Angel. ‘Ja i Ada nadal planujemy ślub. Ceremonia została przesunięta ze względu na nasze trasy koncertowe, ale w dalszym ciągu trwają przygotowania. Wszelkie pogłoski na temat naszego rzekomego rozstania są KŁAMSTWEM, A ZWIĄZEK FRŰHTER-KAULITZ NIGDY NIE MIAŁ MIEJSCA!!!’”
-Uspokój się. Nic na to nie poradzisz.
-Posłuchaj dalej „’Dla zdementowania plotek pojawimy się razem na dzisiejszej gali rozdania nagród VIVA Comet!!!’ Chłopak jest pewien o wierności wybranki, a ta wiosenne popołudnia spędza w ramionach Billa Kaulitza, frontmana Tokio Hotel. Kto kłamie? Który związek był fikcją mającą na celu wypromowanie Black Angel? Wszystko wyjdzie na jaw na dzisiejszej gali...” Nie mogę się z nim tam pokazać! Nie chcę! Ja chcę tam iść z tobą!- powiedziała zrozpaczona. Czarnowłosy przyciągnął ją do siebie i posadził sobie na kolanach.
-A dlaczego nie możesz? Jesteś gwiazdą, wszystko ci wolno! Dlaczego on ma decydować o tym, czy jesteście razem? Postaw się, oznajmij wszem i wobec, że Chris kłamie, a ty już nie jesteś jego narzeczoną.
-Aha, już to widzę: „Nowa miłość Leex! Ile to potrwa? Dajemy im miesiąc!”
-Przestań, dobrze wiesz, że tak nie będzie. Najbardziej zbierze się mi: „Bill Kaulitz, niszczyciel wspaniałych związków!”- powiedział i szeroko się uśmiechnął.- Będzie dobrze, zobaczysz.
-Oby...
***kilka godzin później, czerwony dywan, przed rozdaniem nagród VIVA Comet.
-Ada! Ada! Co jest między tobą, a Billem??- krzyknął kolejny reporter. Dziewczyna spojrzała zakłopotana na Billa, który kilka metrów dalej spokojnie odpowiadał na pytania. Ich spojrzenia skrzyżowały się, a chłopak się uśmiechnął tak, jak tylko on potrafi. To dodało jej odwagi.
-Jesteśmy parą.- powiedziała i szeroko się uśmiechnęła, czując ręce czarnego obejmujące ją w pasie.
-A co z Chrisem?!
-To już dawno skończone. Dzisiejsza wypowiedź z gazety jest tylko próbą ratowania jego medialnego wizerunku. Nie jesteśmy razem od kilku tygodni.
-Bill, co ty na to?
-A co ja mogę powiedzieć? Jestem przeszczęśliwy- odpowiedział i pocałował ukochaną w policzek.
-Czyli nie jesteś już wolny?- zapytał kolejny paparazzi, a Ada poczuła, jak Kaulitz wsuwa jej coś na palec.
-Dajmy im kilka powodów do plotek- szepnął jej prosto do ucha. Spojrzała na swoją dłoń. Na serdecznym palcu lewej ręki lśnił pierścionek z malutkim diamencikiem.- Nie, nie jestem wolny. Kawalerem też nie jestem, a przynajmniej niedługo już nie będę.- powiedział wokalista do zgromadzonych. Jakby na dowód Leex wyciągnęła dłoń do przodu, wszystkim pokazując prezent od kochanego.
-Gdzie się zaręczyliście? I kiedy ślub?!
-Przepraszam, ale musimy już iść.- powiedział stanowczym tonem brązowooki i pociągnął szatynkę kilka kroków dalej. Pozowali teraz kolejnej grupce fotoreporterów.
-Mam pomysł. Tym tutaj powiedzmy, że jesteśmy małżeństwem, następnym, że jestem twoją siostrą, a tym przy samej hali wkręcimy, że...
-... że już dawno jesteśmy małżeństwem i będziemy mieli dziecko.- dokończył za nią.
-Jasne, nie ma sprawy.- uśmiechnęła się przebiegle i ruszyła w stronę wywrzaskujących pytania dziennikarzy.
-Tutaj! Co jest między wami??
-Między nami? Nic, zupełnie nic. Okazało się, że Bill jest moim przyrodnim bratem.- powiedziała jednym tchem i poszła dalej. Podchodząc do czarnego i wtuliła się w jego bok.
-Tak, ślub odbył się zupełnie niedawno. Co prawda musieliśmy ubiegać się o pozwolenie drogą sądową, bo Ada jest niepełnoletnia, ale udało nam się i teraz jesteśmy bardzo szczęśliwi- tłumaczył reporterom młodszy Kaulitz.
-Przepraszam, ale musimy iść dalej.- dziewczyna pociągnęła wokalistę za rękę.
-Powiecie nam jakiegoś newsa na temat waszego związku?- zawołał jakiś reporter.
-Jasne, czemu nie.
-Od jak dawna jesteście razem?
-Tak naprawdę, to od 5, czy 6 lat, ale małżeństwem jesteśmy od półtorej roku. Niedługo będziemy mieli dziecko.- uśmiechnęła się szeroko, a brązowooki pogłaskał ją po brzuchu.
-Ale ty masz dopiero siedemnaście lat!
-Dwadzieścia jeden, ale ćśśśśś, nikomu nie mówcie- Bill puścił oko do reporterów.
-Chodź tu wypłoszu!!!- zawołał brata Tom.
-Zaraz wracam.- i pobiegł do bliźniaka.
-Leex! Tutaj!- szatynka usłyszała jakiś dziecięcy głosik. Między tłumami reporterów, przy samiutkiej barierce stała dziewczynka. Mogła mieć co najwyżej 7 lat.
-Hej maleńka. Jak się nazywasz?- zapytała uprzejmie Ada. Dziecko przypominało jej ją samą. Stała tak kiedyś, ten jeden jedyny raz, kiedy matka ją ze sobą zabrała na jakieś rozdanie nagród, a potem się zgubiła.
-Ana.
-Ile masz lat? I gdzie w ogóle jest twoja mamusia?
-Mam 6 lat, a mama jest gdzieś z panem fotografem.- dziewczynka pomachała palcem.
-A chciałabyś pójść ze mną do środka?- zapytała Frühter.
-Tak!!- krzyknęła uradowana Ana. Wokalistka wzięła dziewczynkę na ręce i poszukała wzrokiem kogoś, kto wydawał jej się podobny. Jedna z reporterek rozglądała się ze strachem w oczach.
-Przepraszam, czy to pani dziecko?- zapytała Ada.
-Tak. O matko! Ana, tak się o ciebie martwiłam!
-Mam prośbę. Czy mogłabym ją zabrać ze sobą na galę?
-Chce pani zabrać moją córeczkę na galę?- reporterka chwilę się nad tym zastanawiała.
-Obiecuję, że zaraz po gali odstawię ją prosto do pani.
-Dobrze. Więc po gali będę stała przed drzwiami sali, w której jest afterparty.
-Co tu się dzieje?- zapytał Bill podchodząc do kobiet.
-Czy możesz wziąć małą na ręce? Ona idzie z nami na imprezę.- odpowiedziała mu dziewczyna i ruszyła w stronę wejścia, trzymając ukochanego za rękę.
-Czy ty wiesz, kto to jest?- zapytał znów.
-Tak. Ana.
-Ale jaka Ana?
-Nie wiem. Rozmawiałam przed chwilą z jej matką. To może być dla niej jedyna taka szansa.
-Ok., nie ma sprawy.- powiedział Kaulitz i uśmiechnął się szeroko. Wiedział coś, o czym ona nie miała pojęcia. Znał to dziecko. Tylko dlaczego nic jej o tym nie powiedział?...
***
-Nagrodę w kategorii „najlepszy debiut roku” wręczy Nena!!!
-Cześć wszystkim!!! Jak się bawicie?!- wokalistce odpowiedział pisk zgromadzonych- Kategoria „najlepszy debiut roku” jest o tyle ważna, że jej zwycięzca będzie niedługo zapewne trząsł rynkiem muzycznym. W tym roku najjaśniej po raz pierwszy zabłysła gwiazda...- kobieta rozerwała kopertę i rozejrzała się po sali, na chwilkę zatrzymując wzrok na Billu, stojącym przy samym wejściu na scenę.
-Wygrali- szepnął czarny do brata.
-Black Angel!!!!!!- krzyknęła Nena. Posypała się kolejna porcja sreberek i Leex z zespołem wyszli odebrać pierwszą w swoim życiu nagrodę muzyczną...
-O matko, jak to dziwnie tak przed wami wszystkimi stać- uśmiechnęła się szeroko- Ta nagroda jest głównie od was, więc DZIĘKI WIELKIE!!!- pomachała tęczową kulą nad głową.- Chciałabym podziękować w imieniu swoim i zespołu Johannesowi Känterowi, który użyczał nam swojego studia, gdy jeszcze nie należeliśmy do wytwórni, Davidowi Jostowi za to, że zwrócił na nas uwagę, wytwórni, producentom i wszystkim, którzy mieli jakikolwiek wpływ na powstanie płyty My Sweet Hell. Ze swojej strony chcę podziękować Lenie Abramowitz, bo dzięki zakładowi, który dawno temu przegrała, nagraliśmy swoje demo oraz Michaelowi Sowterowi i Andreasowi Känterowi za to, że znoszą dwie, tak wkurzające i marudzące dziewczyny.- po hali przetoczyła się fala śmiechu.- Tak, cieszę się, że was to bawi^^. Największe podziękowania, nie jako wokalistka Black Angel, tylko jako Leex Frühter kieruję do Billa Kaulitza, który w ciągu ostatnich kilku dni przywrócił mi wiarę w człowieka i, co najważniejsze, w miłość. Jeszcze raz...
-Dzięki wielkie wam wszystkim!!!- krzyknęli we czwórkę i zeszli ze sceny. Poza zasięgiem kamer VIVY, Ada rzuciła się ukochanemu w ramiona.
-Wiedziałem, że wam się uda. Wiesz, że ani razu się nie zająknęłaś??- zapytał, a dziewczyna zaśmiała się przez łzy.- Dlaczego płaczesz kochanie??
-Tak bardzo się cieszę. Mam wspaniałego chłopaka, z którym jadę w dziesięciomiesięczną trasę, mój zespół odnosi sukcesy na rynku, a do tego moja matka jest szczęśliwa ze swoim obecnym facetem! Spełniają się wszystkie moje marzenia!
-Też się cieszę słońce ty moje. Teraz będzie wykonawca POP i koniec gali. Jedziemy już na afterparty?
-Z tobą zawsze i wszędzie.- powiedziała i pocałowała go w czubek nosa.- Tylko najpierw znajdźmy Anę. Musimy ją odstawić do jej matki.
-Zostawmy ją ojcu. Jost!- krzyknął- Jost, potem odprowadź Anę do jej matki! Czeka przed salą!!!
-Dobra!- odkrzyknął producent i wrócił do zabawy z córką.
-To dziecko Davida?!- zdziwiła się szatynka.
-Tak. Idźmy już na imprezę...
***W przerwie afterparty.
-Kochanie, ale na tej stronie jest napisane, że jesteście małżeństwem!!!- wrzeszczała do słuchawki matka Ady
-Mamo, jak wejdziesz na Bilda, to się dowiesz, że mam 21 lat i jestem w ciąży, na innym portalu plotkarskim będzie, że jesteśmy z Billem zaręczeni, a na jeszcze innej, że jesteśmy rodzeństwem! To tylko my się tak wygłupialiśmy! Jesteśmy parą od dwóch-trzech dni!!!
-Nie igraj z mediami, bo to się źle skończy. Skoro jesteście małżeństwem...
-Nie! Nie jesteśmy z Billem małżeństwem!!!- krzyknęła.
-Widzę, że tak się nie dogadamy. Wsiadam w samolot i widzimy się za kilkanaście godzin na Tempelhof.
-A nie dojedziesz sama do domu? Ah tak, zapomniałam. Ty nie wiesz nawet na jakiej ulicy stoi nasza posiadłość!!!
-Nie tym tonem młoda panno, nie tym to...- nie skończyła, bo dziewczyna się rozłączyła i wrzuciła i-Mate’a do torebki. Wróciła do klubu i opadła bezsilna na kanapę.
-Co się stało?- zapytała Lena, a wszystkie siedem par oczu zwróciło się na Adę.
-Matka jest wściekła, bo przeczytała w necie, że jesteśmy małżeństwem. Nad ranem będzie w Berlinie. Chce z nami poważnie porozmawiać...
-No to gratuluje. Nie wyjdziecie z tego cało.- powiedziała Abramowitz klepiąc Billa w ramię.
–A już na pewno nie, jeżeli Angelika Frühter we własnej osobie zamierza do nas przyjechać...- skończyła rozmowę szatynka.
***

I nie ma dedykacji. Po raz pierwszy z premedytacją nie ma dedykacji.

Pani i Władczyni Leex Kaulitz-Cullen
komentarze [4]

Part 31: Ogród >> niedziela, 11 maja 2008 20:23:54
Od razu przepraszam, że pominęłam sedno spraw erotycznych, ale nie wychodzi mi to najlepiej, nie chciałam zepsuć efektu.
Dużo komentarzy było pod ostatnią notką, na onecie też dużo, więc mam dobry humor i jest njus xD

***
-Nie dam rady... Musisz pozwolić mi to zrobić...- powiedziała. Była blada jak ściana, a tęczówki miała krwistoczerwone.- Jeżeli nie on, to ty...
-Ada, przecież to twój najlepszy przyjaciel! Nie możesz tak! To go zabije!
-Bill, albo on, albo ty, albo Tom... Nie zostawiasz mi wyboru. Skoro nie Andreas, to... Żegnaj.- i mimo tego, że jeszcze przed chwilą ledwo stała na nogach, obnażyła kły i skoczyła mi do gardła. Poczułem, jakby ktoś rozrywał mi skórę na szyi. Okropny ból, a potem nicość...

-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!- krzyknąłem i zerwałem się z łóżka jak oparzony. Matko! Co za głupie sny! Najpierw Tom-wilkołak, potem Gustav i Georg z silikonami, a na końcu Ada-wampir!!! I wszyscy dybali na moje życie!!!!! Mamo!!! Ja chcę do mamy!!!!
-Idioto, drzesz ryja już trzeci raz tej nocy! Zmoczyłeś się, czy co!?- Tyaaa, Tom. On to w ogóle ma swoją własną rzeczywistość.
-Nic się nie stało. Która godzina?
-Kwadrans po czwartej. Ej, ty chyba nigdzie nie idziesz o tej porze, co?!- zapytał widząc, że zakładam bluzę.
-Owszem, idę. Nie mogę tu sapać dzisiaj. Jakoś tak dziwnie się czuje...
-Idziesz do hotelu? Chociaż byś spodnie założył...
-Nie Tom, nie idę do hotelu. Nadal mamy tę bramę, za którą jest ścieżka prowadząca tyłami domów??
-Tak. Ale gdzie ty... O nieeee. Stary, ona już śpi! I w dodatku cię nie lubi, więc raczej nie przyjmie cię z otwartymi rękoma.
-Pech. Ale warto spróbować.- powiedziałem na odchodnym i wyszedłem z sypialni. Poszukałem ukrytej pod bluszczem bramy i wyszedłem przez nią do parku. Między domami n Neue Welt jest park. Nikt do niego nie chodzi, bo mało kto wie, że pod stertami bluszczu i innych pnących roślin są bramy. Zielona polana za nimi jest na bieżąco pielęgnowana i obsadzana kwiatami przez radę osiedla, a światła są tak ustawione, że nie ma chyba bardziej romantycznego miejsca w mieście. Że też ja nigdy nikogo tu w nocy nie zabrałem...
Hej! A dlaczego by tego nie zmienić?!
Przyśpieszyłem kroku i po chwili odnalazłem drzwi do ogrodu Frühter. Podszedłem do drzwi, wyjąłem ukryty kluczyk i po cichutku wszedłem do domu. Skierowałem się ku sypialni, a już tam będąc, delikatnie przysiadłem na łóżku. Obserwowałem ja chwilę i zastanawiałem się, czy warto. Doszedłem do wniosku, że czegoś mi tu brakuje. Wróciłem na dół i poszedłem do kuchni, wyjmując to, co było moim zdaniem niezbędne, a niektóre rzeczy przynosząc ze swojego domu, co chwilę budząc Toma. Kiedy przygotowałem wszystko na polanie, wróciłem do jej domu. Delikatnie przykucnąłem przy łóżku z twarzą na wprost jej ust. Delikatnie pocałowałem ja w czoło, policzek, obojczyk, aż w końcu w usta. Delikatnie uchyliła oczy, ale nie przerwała pocałunku. Chciała mnie pociągnąć do siebie, ale wtedy się od niej oderwałem, mimo, że bardzo chciałbym teraz tak obok niej leżeć.
-Kochanie, nie teraz. Przygotowałem dla ciebie coś specjalnego.- powiedziałem i uśmiechnąłem się cwaniacko. Pociągnąłem ją za sobą, nie zważając na to, że mam na sobie tylko spodnie od piżamy, a ona tylko cienką, krótką koszulkę nocną. Wyszliśmy, zamknąłem dom i pociągnąłem ją w stronę muru.
-Bill, przecież tu nic nie ma.- powiedziała zdezorientowana.
-Ćśśś, zaraz zobaczysz.
Wymacałem pod kaskadami zieleni klamkę i pchnąłem drzwi.
-O mój Boże... Nie wiedziałam, że tu się można dostać z mojego ogrodu.- powiedziała zachwycona.- Bill, tu jest cudownie!
-Podoba ci się?
-Jejku, tu jest tak romantycznie...
-Chodź, usiądźmy.- i poprowadziłem ją w stronę rozłożonego koca.
***
W pewnym momencie powoli się nachylił i delikatnie, jakby bał się, że ją spłoszy, musnął jej usta...Zrobił to kilka razy. Dziewczyna nie zaprotestowała, a on nie potrafił się opanować. Już po chwili całowali się mocno i namiętnie, a czułe muśnięcie było tylko wspomnieniem. Chłopak cały czas mocno obejmował ją w talii, a ona gładziła jego kark. Żadne z nich nie chciało przerywać pocałunku. Całował ją i całował, z każdą sekundą pożądając jej coraz bardziej. Próbował się jeszcze powstrzymać, ale nie potrafił i... I nie chciał. Kilka sekund później już byli w jej pokoju. Tak bardzo jej pragnął, że nie panował nad swoim ciałem. Czuł jak krew pulsuje mu w żyłach, jak serce szybko bije, jak oddech staje się nierówny... Popchnął ją na łóżko, a ona nawet nie zaprotestowała. Czarnowłosy obsypywał ukochaną pocałunkami, a ona nie robiła nic, aby go odepchnąć, aby to skończyć. Z każdą chwilą posuwał się dalej i dalej, a ona wciąż nic nie robiła. Pragnął jej tak bardzo, że nie potrafił już myśleć racjonalnie. Złapał za krawędź jej koszulki i pociągnął w górę.
***
Zbudziły ich promienie południowego słońca wpadające do sypialni przez nie zasłonięte okna. Najpierw oczy otworzył Bill i wpatrywał się w swoją ukochaną. Nie mógł uwierzyć, że leży obok niej i nie musi się bać, że ona ucieknie, gdy tylko się ocknie, że zrobi mu awanturę, albo coś gorszego. Mieli dwa dni dla siebie, a potem czekała ich wspólna, trwająca ponad 10 miesięcy, trasa koncertowa po całym świecie. Poczuł, że szczęście wreszcie się do niego uśmiechnęło.
Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyła rano, były jego czekoladowe oczy. Teraz były jej, tak, jak cały wokalista. Był jej, jej i tylko jej. Nie miała zamiaru się nim z nikim dzielić przez najbliższe dziesięć miesięcy, a może nawet do końca życia.
Ale życie płata figle...
-Jak się spało mojej księżniczce?- zapytał.
-W ramionach księcia doskonale- powiedziała, mocno się w niego wtulając. Leżeli tak przez dłuższą chwilę, każde z nich myśląc o tym drugim.
-Mógłbym leżeć tak obok ciebie całą wieczność, ale niestety, Jost napisał smsa, że o drugiej mamy się stawić w jego gabinecie. Oboje.
-Szkoda. Ale jeżeli mamy iść, to idźmy. Potem zostanie nam więcej czasu.
Ubrali się i pojechali do budynku Universalu. Wysoki, szklany wieżowiec w wielkim logiem spółki mógł robić wrażenie, ale nie na nich. Znali go niemal jak własne domy. Ruszyli do windy, potem na 19 piętro i korytarzem do wielkich, drewnianych drzwi z tabliczką David Jost, manager zespołu Tokio Hotel, Black Angel, producent. Zapukali.
-Proszę!- usłyszeli stłumiony głos zza drzwi.
-Hej David, to my.
-Widzę. Siadajcie. Musimy pogadać.
-Coś się stało?
-Black Angel nie jest tak znane, jak zakładaliśmy, że będzie w tym momencie. Potrzebujemy skandaliku. Malutkiego. Takiego, jak fotomontaże Billa i Toma.
-To nazywasz MALUTKIM skandalikiem?- oburzyła się Ada.
-Dokładnie.
-Co MY mielibyśmy zrobić? Bo mniemam, że dotyczy to mnie i Leex.- powiedział Bill
-Tak. Chcę, żebyście udawali parę.
-Z tym nie będzie problemu.- odparła wokalistka i spojrzała czułym wzrokiem na ukochanego.
-Tak, tyle że macie się pokazywać. Chodzić za ręce, całować się w miejscach publicznych i takie tam.
-Dobra, nie ma sprawy. To wszystko?- zapytał Kaulitz.
-Tak, możecie iść. Miłego dnia.
Wyszli na główną ulicę Berlina i mocno do siebie przytuleni, pomaszerowali do kawiarni.
Starali się ukrywać, bo wiedzieli, że w ten sposób przyciągają na siebie spojrzenia. Takie zachowanie nie uszło uwadze paparazzi, ale żaden nie odważył się pytać. Cała sprawa miała wyjaśnić się nazajutrz...


Koniec odcinka 31
Reżyseria: Pani i Władczyni Leex
W rolach głównych:
Bill Kaulitz jako Bill Kaulitz
Adriana Frühter jako Adriana “Leex” Frühter
Tom Kaulitz, jako Tom Kaulitz
David Jost jako David Jost
paparazzi jako paparazzi
Producent: Pani i Władczyni Leex
Za współpracę dziękujemy firmom:
Prawa Ręka Pani i Władczyni Leex Spółka Akcyjna- za możliwość pisania nią
www.mylog.pl - za możliwość publikacji
kolejne opowiadanie na pokochac-billa – Mocrosoft Word*- za możliwość zapisania multimedialnej wersji opowiadania
Klawiatura&Myszka&Monitor Company- za możliwość przelania do komputera opowiadania, które roi się w mózgu Leex
Gadu-Gadu- za możliwość powiadomienia.
Mozilla Firefox za możliwość jakiegokolwiek połączenia z serwerem mylog.pl
Wyprodukowano na potrzeby:
www.pokochac-billa.mylog.pl
Na polecenie:
Pani i Władczyni Leex Kaulitz
Ze specjalną dedykacją dla:
Mojej kochanej Oli, która gwałci ode mnie Toma
Madzi mojej kochanej. Trzęsiemy onetem!!!

Pani i Władczyni Leex pozwala sobie przypisać niektóre polskie utwory nieznane w Niemczech zasługom Black Angel lub tylko wokalistce tego zespołu.


BYŁ TO SERIAL POKOCHAĆ-BILLA



*nazwa pliku, która wyświetliła mi się u góry na tym pasku tytułu, gdy zabrałam się za pisanie opowiadania x)

Dziękuję za uwagę.


Pani i Władczyni Leex Kaulitz-Cullen
komentarze [6]

Part 30: Pudełeczka >> czwartek, 8 maja 2008 15:40:01
Bez napisów, bo mi się nie chce wklejać.
Bez dedykacji, bo nie ma dla kogo.
Bez gadki-szmatki od autorki, bo miało być inaczej, a jest, jak jest.
Bez miłości, bo miłość nie jest tego warta, żeby o niej pisać....


***
Ada opadła na kanapę. Cały nastrój diabli wzięli. Brakuje jeszcze tylko tego, żeby Tomowi zachciało się wrócić do domu.
-Bill, wróciłem!- usłyszała z korytarza głos blondyna. O ironio! Co to, myślenie życzeniowe?! -O, Ada! Miło cię widzieć! To ile czasu nas olewałaś?- zapytał sarkastycznie.
-Dwa tygodnie. Przepraszam cię za to. Już wszystko wraca do normy. Czekam właśnie na twojego brata.
-Aha. No dobra, przeprosiny przyjęte. Nie mogę gniewać się na przyszłą szwagierkę- uśmiechnął się szeroko, a potem poszedł na górę. Dziewczyna podeszła do szafki, przejrzała płyty i w końcu włączyła Good Charlotte. Po chwili roześmiany Tom zbiegł ze schodów i wyleciał z domu niczym kamień z procy. Minęło kilka piosenek, a muzyka zdążyła jej się znudzić, więc ją wyłączyła. Minęło pół godziny i w końcu Bill zszedł na dół.
-No nareszcie!!! Ile można czekać?!
-Przepraszam, ale obiecuję, że to, co przygotowałem było warte takiego poświęcenia.- uśmiechnął się szeroko i pociągnął ją za rękę. W drzwiach znów minęli Toma.
-Gotowe?- zapytał czarny.
-Nom.- odpowiedział mu brat.
-Co jest gotowe??- dopytywała się dziewczyna, ale wokalista tylko ciaśniej oplótł ją swoim ramieniem.
-Zobaczysz kochanie, zobaczysz. No to chodźmy. Pani pozwoli.-I wystawił łokieć w kierunku dziewczyny. Ta złapała go pod ramię i poszli do sklepu.
***Ada
-Masz ochotę na gofry??- Zapytał czarny
-Hmm, tak ale z mikrofali. Nie chce mi się robić samej.
-To ja zrobię.
-Ale nie chce mi się czekać, aż się upieką...
-Nie daj się prosić. Wyobraź sobie: Tylko TY i talerz a na nim gorące, aż parujące gofry z czekoladą...
-No dobra, przekonałeś mnie. Ale z bitą śmietaną.
-Dla panienki wszystko-i złożył mi pokłon.
-Ale ty dziwny jesteś.
-Nie dziwny, tylko dobrze wychowany.
-Bierz co ci tam potrzeba i idziemy.- No i poszliśmy do domu.
***
-Hej, uważaj!!!- krzyknęłam kiedy Bill trzeci raz nie trafił do ust tylko wylał śmietanę. Tym razem na moją spódnicę. Kiedy wróciliśmy zamiast robić gofry, jak to miał w zamiarze czarny, usiedliśmy i jedliśmy śmietanę prosto z butelki. Miałam nadzieję na coś bardziej romantycznego, po tej dziwnej rozmowie z Tomem, ale okazało się, że on tylko posprzątał salon i jadalnię i nakrył do stołu. Eh, nadzieja matką głupich...
Po chwili Bill zachlapał podłogę i moją cudowną mini...
-Sorki, nie chciałem. Ale to tylko twoja wina. Po co mnie rozśmieszasz kiedy jem??
-Ja??
-Tak, ty.
-Jesteś pewien, że nie chcesz tego cofnąć??
-Tak.
-No to się doigrałeś.-I wylałam mu bitą śmietanę na głowę.
-CO ZROBIŁAŚ Z MOIMI WŁOSAMI??!!!!!!!!!
-Oblałam je bitą śmietaną.- Nie mogłam powstrzymać śmiechu.
-NO WŁAŚNIE!!!JAK JA PÓJDĘ DO DOMU??!!
-Nie mów, że nie przejdziesz takiego kawałeczka...
-Widocznie nie...- I wziął drugą puszkę wylewając mi jej zawartość na gorset!! Specjalnie się w niego przebrałam, gdy wróciliśmy z zakupów!
-DEBILU!!! TO SIĘ NIE SPIERZE Z JEDWABIU!!!!!!!
-To ci odkupię gorset.
-KURWA!!! TO GORSET ZA KUPĘ FORSY, PRZYWIEZIONY PRZEZ MOJĄ MATKĘ Z AMERYKI!!!!!!!!
-No to i tak ci odkupię.
-Spadaj. Siedź tu i się nie ruszaj, a ja idę się przebrać.- Kiedy już się przebrałam w mój boski, czarny, welwetowy(taki materiał, nie biega tu o VELVET jako firmę.) dresik, zdałam sobie sprawę, że nie mogę otworzyć drzwi.
-Bill??!!
-Co?
-Nie mogę otworzyć drzwi...
***Bill
-CO??!! Ale jak to nie możesz otworzyć drzwi??!!- No nie, jak ona mogła zatrzasnąć się we własnym pokoju??
-Normalnie. Nie mogę. Spróbuj sam.- Faktycznie-drzwi nie działały tak jak powinny.
-Nie trzeba się było obrażać. Trzasnęłaś drzwiami i masz.
-Bill??
-Tak?
-Nie zostawiaj mnie tu samej...
-Poczekam na Lenę.
-Bill, Lena nie będzie dzisiaj u mnie spała... Planują na noc coś z Tomem...
-Aha, no to zostanę tu do jutra, a rano wezwę ślusarza.- Ada powiedziała mi skąd mam wziąć pościel i co jak zrobić. Leżałem i oglądałem telewizję, kiedy zdałem sobie sprawę, że ja nawet nie wiem, gdzie tu jest łazienka. Idąc do sypialni odruchowo nacisnąłem klamkę i-ku mojemu zdziwieniu- drzwi się otworzyły.
-Ada, gdzie jest...- Ada już spała. Wyglądała tak ślicznie i tak niewinnie kiedy leżała na łóżku śpiąc. Zostawiłem ją w spokoju i położyłem się w salonie(na kanapie).
***
-CO ROBISZ DEBILU??!!!!- wydarła się na mnie. No cóż, może oblewanie bitą śmietaną na dzień dobry nie jest normalne, ale... No cóż, to ja: nieobliczalny Bill Kaulitz xD
-Budzę cię w dziwny sposób.
-NIE WYSTARCZY CI, ŻE ZNISZCZYŁEŚ MI GORSET, TO TERAZ JESZCZE MUSIAŁEŚ ZNISZCZYĆ POŚCIEL??!! TERAZ MI ODKUPUJESZ JESZCZE POŚCIEL!! TO BYŁA MOJA OSTATNIA POSZEWKA Z CZARNEGO JEDWABIU!!!!!!!!
-O co tyle krzyku?? O kawałek materiału??
-Tak-głos Ady się trochę uspokoił. Na szczęście, bo już zaczynałem się jej bać :)- Będziesz jechał do CHIN po moją poszewkę.
-Dobra, może kiedyś...
-Jutro!!!!!!
-Chciałabyś.
-Spadaj!- i zamknęła się w łazience. Mam nadzieję, że się nie obraziła. Wynagrodzę jej te zniszczone rzeczy śniadaniem. Zadzwoniłem do Toma.
-Tom, gdzie jesteś?
-Czego??!! Nawet się nie dasz człowiekowi wyspać. Wiesz, trochę wczoraj zabalowaliśmy...
-Mam to gdzieś. A teraz podyktuję ci listę zakupów i idziesz po to do sklepu.
-Dlaczego ja??
-Idź, bo inaczej mama niechcący przy naszej następnej wizycie w domu wykastruje cię za gumki na łóżku.
-TY PEDALE!!!!
-Idź, to Lenie też zrobię śniadanie i powiem, ze mi pomogłeś.
-Już idę...- powiedział dred i się rozłączył. Teraz Lena...
-Halo?- zapytała zaspanym głosem.
-Zapraszam cię na śniadanie. Punkt dwunasta na tarasie u Ady. Obecność obowiązkowa.- wyrecytowałem i się rozłączyłem.
***
-Teraz tylko trzymaj kciuki, że by żadna z nich tu nie przyszła.- powiedziałem
-A co ty robisz??
-Gofry z bitą śmietaną i owocami.- na samą myśl o tym, co planuję, uśmiechnąłem się od ucha od ucha.
-A co się tak szczerzysz??
-Mam swoje powody...
***Ada
-Ale to śniadanie nic między nami nie zmienia. Nadal cię nienawidzę, więc możesz już iść.- naprawdę nie miałam zamiaru przez najbliższe kilka dni mu wybaczyć. Uwielbiam jedwab, i mam dużo jedwabnych rzeczy. Najgorsze jednak jest to, że nie spierają się plamy. Zawsze zostają ślady, A on zniszczył mój ukochany gorset i ostatni komplet czarnej pościeli...
-Ej no. Dlaczego mnie nie lubisz??
-Ja cię nie nie lubię. JA CIĘ NIE NAWIDZĘ!!! KTO NORMALNY LEJE BEZ POWODU BITĄ ŚMIETANĘ NA ŚPIĄCĄ DZIEWCZYNĘ??!! NIGDY WIĘCEJ NIE BĘDZIESZ SPAŁ W MOIM MIESZKANIU!!! A TERAZ ZABIERAJ BRACISZKA Z MAKARONEM NA GŁOWIE I SPIEPRZAJ DO SWOJEGO DOMU!!!!!!
-Ale...
-Spieprzaj!!!!
-Już idę, ale to nie koniec. Zobaczysz, wybaczysz mi.
-Nie byłabym tego taka pewna.-Bill chciał pocałować mnie na pożegnanie, ale go odepchnęłam.- Idź już!!!!!!
***dwa dni później
Tak, kolejna nudna próba. Dwa tygodnie do trasy, a my tylko nagrywamy i ćwiczymy na zmianę. Cóż, taką przyszłość sobie wybrałam...
Jak zwykle nie mogłam znaleźć kluczy, ale w końcu je wyciągnęłam. Widok w domu był oszałamiający. Wszędzie stały wazony pełne czerwonych, białych i herbacianych róż, stosy małych prezencików, a najlepsze było to, co zobaczyłam na środku salonu. Znów Bill Kaulitz we własnej, boskiej osobie.
***Bill
-Ty masz jakiś sentyment do róż??- Ada miała dość zdziwioną minę.
-Dwa tygodnie kombinowałem jak cię przeprosić. Myślałem, że to ci się spodoba.
-A co jest w tych pudełkach??
-Sprawdź.-W każdym pudełku była wskazówka, które pudełko ma być otwarte jako następne. Po 15 minutach Ada zaczęła się irytować...
-Głupszego pomysłu nie miałeś??
-Ej, przynajmniej chciałem przeprosić. Poza tym jeszcze trzy podpowiedzi.- Ostatni karton postawiłem w jej sypialni. Był olbrzymi. Do środka wsadziłem sprowadzana z Chin jedwabną pościel(czarną, 3 komplety;))i ten gorset sprowadziłem z Ameryki, prosto z Nowego Jorku.-Mówiłem, że ci odkupię...
-Dzięki!!!- Nie spodziewanie rzuciła mi się na szyję.
-A to widziałaś??
Z największego pudełka wyciągnąłem małe, aksamitne pudełeczko.
-Co to??
-Zobacz-i otworzył. W środku były delikatne złote kolczyki z kryształowymi serduszkami i złoty naszyjnik z kryształkiem-Nie musiałeś.
-Musiałem. To na przeprosiny.
-I tak ci nie wybaczę. Nadal obowiązuje cię to zdanie.
-Jakie??
-Nienawidzę cię!!!!
-Ej no. Bo pójdę do jubilera po pierścionek do kompletu. Mam paść na kolana i zapytać czy wyjdziesz za mnie??
-Czemu nie??- zadrwiła.
-Nie przesadzaj.
-Fakt, jak ty byś przeżył, z narzeczoną, bez tysięcy fanek klejących się do ciebie, bo nie pozwoliłabym na to.- znów nie mówiła poważnie
-Tu nie chodzi o fanki...- bo nie chodzi. Chodzi o nią, o to, co się działo ostatnio, o jej karierę, o to, co by się mogło zmienić między nami...
-A o co?? Chcesz, żebym ci wybaczyła to musisz się poświęcić...- Nie mogła się powstrzymać i musiała się uśmiechnąć.-Poza tym nienawidzę cię jeszcze bardziej za te tysiące pudełek, które musiałam otworzyć. Ale dziękuję za kwiaty. A teraz już możesz iść.- Pociągnęła mnie za rękaw koszuli i wręcz wyrzuciła za drzwi.
***

No dobra, nie mogę się oprzeć. Muszę dać napisy.



Koniec odcinka 30
Reżyseria: Pani i Władczyni Leex
W rolach głównych:
Bill Kaulitz jako Bill Kaulitz
Adriana Frühter jako Adriana “Leex” Frühter
Tom Kaulitz, jako Tom Kaulitz
Good Charlotte jako Godd Charlotte na płycie
Producent: Pani i Władczyni Leex
Za współpracę dziękujemy firmom:
Prawa Ręka Pani i Władczyni Leex Spółka Akcyjna- za możliwość pisania nią
www.mylog.pl - za możliwość publikacji
kolejne opowiadanie na pokochac-billa – Mocrosoft Word*- za możliwość zapisania multimedialnej wersji opowiadania
Klawiatura&Myszka&Monitor Company- za możliwość przelania do komputera opowiadania, które roi się w mózgu Leex
Gadu-Gadu- za możliwość powiadomienia.
Mozilla Firefox za możliwość jakiegokolwiek połączenia z serwerem mylog.pl
Wyprodukowano na potrzeby:
www.pokochac-billa.mylog.pl
Na polecenie:
Pani i Władczyni Leex
Ze specjalną dedykacją dla:
Moich mężów Billa i Toma Kaulitzów.

Pani i Władczyni Leex pozwala sobie przypisać niektóre polskie utwory nieznane w Niemczech zasługom Black Angel lub tylko wokalistce tego zespołu.


BYŁ TO SERIAL POKOCHAĆ-BILLA



*nazwa pliku, która wyświetliła mi się u góry na tym pasku tytułu, gdy zabrałam się za pisanie opowiadania x)




Pani i Władczyni Leex Kaulitz-Frühter
komentarze [6]

Part 29: Basen >> czwartek, 1 maja 2008 18:04:26
Przez długi weekend mnie nie będzie na mylogu, więc macie teraz notkę xD
Przeczytajcie napisy, żeby zrozumieć dlaczego piosenkę rzekomo napisała Leex.

***
Chciał skończyć to, co zaczął, ale nie potrafił. Za bardzo zastanowiły go słowa Ady. Zszedł z niej, usiadł po turecki na krańcu łóżka(przodem do niej) i schował twarz w dłonie. Dziewczyna odsunęła się na drugi koniec łóżka.
-Dlaczego? Dlaczego tak się zmieniłeś przez jeden głupi numer?- zapytała cicho, bardziej swoje kolana, niż chłopaka...
W pokoju po raz kolejny zapanowała pełna poczucia winy cisza. Słychać było tylko ich oddechy i cichy szum laptopa stojącego na biurku.
Nie wiedział, co jej odpowiedzieć. Jego reakcja była impulsem. Zawsze był wybuchowy, ale z reguły wszczynał awantury. Nie miał pojęcia, dlaczego tym razem stało się inaczej.
Wiedział doskonale, dlaczego bawiła facetami. Lena mi powiedziała, jak skończył się związek Ady z Chrisem Gerstte. Opowiedziała mi to następnego dnia po tym, jak uciekła z mojego domu z płaczem, kiedy dowiedziała się, że Ada wychodzi za mąż. On ją próbował zgwałcić. Był pijany, a ona spała u niego w domu. Gdyby nie Lena, to by mu się udało...
Nie był pewien, czy potrafi sobie wyobrazić, co ona wtedy czuła. Obiecał blondynce, że nigdy nie zachowa się wobec jej przyjaciółki w ten sposób, a właśnie to zrobił.
Spojrzał na nią, delikatnie odchylając palce. Płakała. Płakała, pustym wzrokiem patrząc prosto w jego oczy.
-Wiedziałam. Wiedziałam, że wszyscy faceci są tacy sami!- wrzasnęła- Po tym poprzednim razie myślałam, że jesteś inny, ale się myliłam! Najważniejsze jest to, żeby zaspokoić własne potrzeby!!!- wykrzyczała mu prosto w twarz i wybiegła z sypialni zapominając, że jest w swoim domu.
Przypomniał mu się fragment książki, którą czytała mu w szpitalu...
Przez dłuższą chwilę stał ze wzrokiem wbitym w ziemię. W jego twarzy nie drgnął żaden nerw, może prócz kącika ust, ale kiedy w końcu podniósł głowę, miał odmienione oczy. Płynne złoto ich tęczówek zamarzło na kamień.
-Bello- odezwał się, cyzelując każde słowo z precyzją robota- nie chcę cię brać ze sobą.
Powtórzyłam sobie to zdanie kilkakrotnie w myślach, bo za pierwszym razem nie dotarło do mnie , co Edward stara mi się przekazać. Przyglądał się, jak stopniowo zyskuję pewność.
-Nie... chcesz... mnie?- Ten fragment najtrudniej było mi przełknąć. Czy naprawdę można było ustawić te trzy słowa w tej kolejności??
-Nie- potwierdził bezlitośnie.
Wpatrywałam się w niego osłupiała. Jego oczy były jak topazy- twarde, przejrzyste, nieskończone topazowe pokłady. Czułam, że mogłabym wejrzeć w nie na kilka kilometrów w głąb, ale i tak nie znalazłabym w tych niezmierzonych czeluściach dowodu na to, że Edward kłamie...

Czy nie czuł się teraz tak samo? Mógłby się podpisać własną krwią pod tym, co czuła Bella.
Nie mógł tego tak zostawić. Przeszukał cały dom, ale jej w nim nie było. Znalazł ją nad brzegiem basenu.
-Woda zawsze mnie uspokajała.- powiedziała jakby do siebie.
-Bardzo się gniewasz?- to pytanie zupełnie nie miało sensu, bo odpowiedź powinna być oczywista: tak. Zdziwił się jednak, gdy doszło do niego, co usłyszał.
-Ani trochę. Już mi przeszło.
Jak to: już mi przeszło? Czy ona sobie z niego żartuje?
-Zaraz, zaraz, czegoś tu nie rozumiem. Robisz mi wielką awanturę, ale się nie gniewasz?
-Dokładnie.
-Kurde, to ja już nie wiem, o co chodzi!- powiedział i chciał kopnąć kamień, ale poślizgnął się na mokrej trawie i wpadł do basenu.
-Kurwa!- wrzasnął, by po chwili zacząć się śmiać razem z Adą.
-Właśnie dlatego się nie gniewam. Wiedziałam, że niedługo coś odwiniesz i nie chciałam tego przegapić- powiedziała i tak jak stała, w ubraniu, wskoczyła do wody.
-Tylko nigdy więcej mi tego nie rób.- szepnęła mu prosto do ucha i popłynęła na przeciwległy brzeg. Kaulitz tylko uśmiechnął się od ucha do ucha, wygramolił się na brzeg i pomaszerował w stronę domu. Toma nie było, a Bill pod natłokiem wrażeń od razu zasnął.
***
Koniec cudownej sielanki?
Kilka dni temu nasz informator przyłapał Adrianę Frühter wybiegającą z domu, który dzieliła z Chrisem Watrinem. Kilka godzin wcześniej wokalistka Black Angel wyniosła stamtąd wszystkie swoje rzeczy. Czy to koniec bajecznego związku? Jako oficjalną przyczynę rozstania przedstawiciele prasowi pary podają brak zgodności i brak sensu ciągnięcia związku na odległość, co związane było z najbliższą trasą US5. Nasi reporterzy zauważyli jedna inną potencjalną przyczynę, która wydaje się bardziej realna. Leex została wczoraj przyłapana w basenie na tyłach swojego domu z nikim innym, jak tylko z Billem Kaulitzem! Zachowywali się jak zakochani, przytulali, śmiali i wygłupiali podczas kąpieli. Co prawda oboje byli w ubraniach, ale to się prawdopodobnie zmieniło po kilku minutach, gdyż po niecałym kwadransie para zniknęła nam z oczu.
Czy to Kaulitz stoi za rozpadem Pary Roku, którą Frühter i Watrin zostali wybrani?
Czy wokalista US5 wie o zdradach ex narzeczonej?
Więcej na stronie 8.

***
-Tu Leex Frühter- powiedziała odbierając telefon.
-Zdradzałaś mnie z Kaulitzem?!- zawołał do telefonu rozwścieczony Chris. Nie spodziewała się jego telefonu, a tym bardziej nie w takiej sprawie.
-Nie! Pomagał mi tylko przez pewien czas w organizacji wesela!- natychmiast odparła jego zarzuty.
-Jakoś nie zupełnie ci wierzę! Co ty robiłaś z nim wczoraj w nocy w basenie?!- wrzasnął tak głośno, że aż musiała odsunąć słuchawkę od ucha.
Skąd wiedział?
Nagle ją olśniło. Ten błysk... To nie była zepsuta żarówka w latarni ulicznej! To był paparazzi!!!!
-Przepraszam, nie mogę teraz rozmawiać.- powiedziała i się rozłączyła. Pobiegła do najbliższego kiosku i kupiła jedyną gazetę, która była gotowa wydrukować nie potwierdzone przez nią plotki: BILD
Oczywiście pierwszą stronę zdobiło ich zdjęcie: ona i Bill na dwóch przeciwległych końcach basenu.
No cóż, taka jest cena choćby najmniejszej sławy.
Usiadła na parapecie w swojej sypialni i zaczęła grać piosenkę, którą ułożyła zaraz po tym nieszczęsnym incydencie zeszłej wiosny.
-Mówiłeś: kocham cię aż tak
Mówiłeś: wszystko tobie dam
Mówiłeś zawsze: tylko ty

A ja wierzyłam ci.
Myślałam: tak to właśnie ten
Myślałam: wszystko o nim wiem
Myślałam: nie zawiodę się

A to był zwykły blef

Nie kłam, że kochasz mnie
Nie kłam, że weźmiesz gdzieś daleko tak, że
nie znajdą nas
Kochanie wiem w co grasz
Ta pokerowa twarz
Nic nie da, bo ja już mówię pas

Kłamałeś, że wyśniłeś mnie
Kłamałeś: tylko ciebie chcę

Kłamałam: serce wszystko wie
Ono zdradziło mnie

Nie kłam, że kochasz mnie
Nie kłam, że weźmiesz gdzieś daleko tak, że
nie znajdą nas
Kochanie wiem w co grasz
Ta pokerowa twarz
Nic nie da, bo ja już mówię pas

Nie kłam, że kochasz mnie
Nie kłam, że weźmiesz gdzieś daleko tak, że
nie znajdą nas
Kochanie wiem w co grasz
Ta pokerowa twarz
Nic nie da, bo ja już mówię pas

Nie kłam, że kochasz mnie
Nie kłam, że weźmiesz gdzieś daleko tak, że
nie znajdą nas
Kochanie wiem w co grasz
Ta pokerowa twarz
Nic nie da, bo ja już mówię pas...
***dwa tygodnie później
Odizolowała się. Od Billa, od Toma, Leny, od wszystkich. Długie 14 dni siedziała sama w wielkiej posiadłości na Neue Welt 11. To było jak dieta oczyszczająca. Pozbyła się wszystkiego, co było zbędne. Nie miała żadnych wątpliwości, dylematów, niczego już się nie bała. Kiedy Jost zadzwonił, by zawiadomić ją o kontynuacji trasy z Tokio Hotel ucieszyła się, że zacznie ją z czystym sumieniem. Jedyna przeszkoda wisiała nad nią niczym wyrok sądu: po dwóch tygodniach ignorowania telefonów, maili, smsów i odwiedzin przyjaciół musi stanąć z nimi twarzą w twarz.
-Dobra. Leex Frühter niczego się nie boi.- szepnęła sama do siebie stojąc pod drzwiami domu Kaulitzów. Nie wiedziała dlaczego, ale miała wrażenie, że oba zespoły są właśnie tam.
-Teraz, albo nigdy-mruknęła i zadzwoniła do drzwi. Po chwili jej oczom ukazał się Bill. A jednak się myliła. W domu musieli być albo tylko Kaulitzowie, albo tylko Bill, bo nigdy nie pokazałby się reszcie w samych spodniach od dresu, bez koszulki i nieuczesany.
-Przepraszam, nie chciałam cię obudzić. Chyba już pójdę.- powiedziała cicho.
-Poczekaj, nie idź- czarny złapał dziewczynę delikatnie za rękę- nie obudziłaś mnie. Wejdź
Powoli, ze spuszczoną głową weszła do domu. Wokalista narzucił na siebie jakąś koszulkę, która leżała na kanapie w salonie, po czym usiadł na fotelu. Ada nadal stała na korytarzu.
-Będziesz tam stała cały dzień?- zapytał.
-Nie sądzę- mruknęła wchodząc do pokoju. Usiadła naprzeciwko Billa.
-Powiesz mi, co się z tobą działo przez te dwa tygodnie?- zapytał chłopak podchodząc do szatynki, klękając przy jej kolanach i łapiąc ją za dłonie.
-Układałam sobie wszystko w głowie. Musiałam się psychicznie przygotować do półrocznej trasy z wami. Do spędzenia sześciu miesięcy z tobą. Przepraszam, że się nie odzywałam, ale już jest dobrze. Musiałam podjąć ważne decyzje w związku z nami.
Pierwszy raz od momentu, kiedy weszła do tego domu, spojrzała Billowi prosto w oczy. Był zdziwiony i zaciekawiony jednocześnie.
-Do czego doszłaś?- zapytał mimo, że bał się jej odpowiedzi. Ubzdurał sobie coś i teraz ślepo w to wierzył. „Zostawi mnie”- tak myślał.
-Sądzę, że powinniśmy...- zawahała się przez chwilę-... powinniśmy dać sobie jeszcze jedną szansę.
Przez minutę jej słowa do niego nie docierały. Nie chce go puścić kantem, tylko znów się wiązać? Nie, to niemożliwe.
-Jesteś pewna tej decyzji? Dobrze ją przemyślałaś?
Tylko kiwnęła głową. Gwałtownie wstał i pociągnął Adę za sobą. Gdy tylko stanęli na równe nogi, wpił się w jej usta tak zachłannie, jakby była wodą, której nie pił od miesięcy. Początkowo tylko stała jak pień, ale po chwili objęła go za szyję i przylgnęła do niego całym ciałem. Pchnęła go na kanapę i usiadła mu na kolanach. Kiedy włożył jej dłonie pod blizkę, niespodziewanie przerwała pocałunek.
-Coś się stało?- spytał zaniepokojony.
-Kochany, jesteś troszkę rozkojarzony i nie myślisz racjonalnie- powiedziała szeroko się uśmiechając- Twój brat może w każdej chwili tu wejść. Jeżeli mamy to zrobić tutaj, to albo zamknij drzwi, albo chodźmy do sypialni.
-Mam lepszy pomysł- powiedział z tajemniczą miną.- Poczekaj tu na mnie- szepnął jej prosto do ucha i pobiegł na piętro...
***
Koniec odcinka 29
Reżyseria: Pani i Władczyni Leex
W rolach głównych:
Bill Kaulitz jako Bill Kaulitz
Adriana Frühter jako Adriana “Leex” Frühter
Facet w kiosku jako kobieta w kiosku xD
Producent: Pani i Władczyni Leex
Za współpracę dziękujemy firmom:
Prawa Ręka Pani i Władczyni Leex Spółka Akcyjna- za możliwość pisania nią
www.mylog.pl - za możliwość publikacji
kolejne opowiadanie na pokochac-billa – Mocrosoft Word*- za możliwość zapisania multimedialnej wersji opowiadania
Klawiatura&Myszka&Monitor Company- za możliwość przelania do komputera opowiadania z kartki
Gadu-Gadu- za możliwość powiadomienia.
Mozilla Firefox za możliwość jakiegokolwiek połączenia z serwerem mylog.pl
Zeszyt z Kubusiem Puchatkiem za możliwość dokończenia
Wyprodukowano na potrzeby:
www.pokochac-billa.mylog.pl
Na polecenie:
Pani i Władczyni Leex
Ze specjalną dedykacją dla:
Załogi G.

Pani i Władczyni Leex pozwala sobie przypisać niektóre polskie utwory nieznane w Niemczech zasługom Black Angel lub tylko wokalistce tego zespołu.


BYŁ TO SERIAL POKOCHAĆ-BILLA



*nazwa pliku, która wyświetliła mi się u góry na tym pasku tytułu, gdy zabrałam się za pisanie opowiadania x)


Pani i Władczyni Leex Kaulitz
komentarze [4]

Part 28: Zoologischer Garten >> wtorek, 29 kwietnia 2008 13:24:33
Jestem chora!
Nie chodzę do szkoły, lenię się całymi dniami, a i tak Ania musiała mi pomóc z pisaniem. Znowu...
Mam takie dziwne uczucie.
Po pierwsze, wykorzystuję Anię.
Po drugie, mam wrażenie, jakbym oszukiwała czytelników. Znów podpiszę notkę Leex, a nie pisałam jej sama...
A ponoć złych dzieci nie dopuszczają do bierzmowania^^

Wyjątkowo jakaś taka długa ta notka. Przynajmniej tak mi się wydaje.

Dedykacja jest w napisach xD
Bo mi się te napisy podobają!!! x)

Uwaga!!!!
Zakładamy z Magdą Akademię im. Billa i Toma Kaulitzów. Kierunek główny: komentarzopisarstwo.
Magda skończyła, ja też i proszę zobaczyć, jakie mamy piękne komentarze!

Dobra, czas na notkę.

***
-Home, sweet home...- powiedziała, wchodząc do salonu. Nie było jej tu zaledwie trzy tygodnie, a wszystko wyglądało inaczej. Aż łza jej się zakręciła w oku...
Pomyślała, że zaledwie jeden budynek stoi pomiędzy jej domem, a posiadłością Kaulitzów.
A gdyby tak odwiedzić sąsiadów...
Szybko odpędziła te myśli. Przez to, co zrobili kilka dni temu, zawiodła Chrisa i odwołała ślub. Kto wie, co by się teraz stało??
-Ada!!! To ja, Lena!!!- rozniósł się głos gitarzystki.
-Lena, skąd wiedziałaś, że tu jestem??!
-Bill widział, jak wybiegłaś z taksówki. Chciał tu przyjść, ale powiedziałam mu, że dobrze cię znam i taki sposób wejścia do własnego domu nie wróży nic dobrego.
-Nie przyjdzie?- zapytała Leex z nadzieją w głosie.
-Mam kwadrans, żeby poprawić ci humor, a potem on „odwiedzi nową sąsiadkę”- zaznaczyła cudzysłów w powietrzu- bez względu na to, jak się masz. On uważa, że skoro tu jesteś, to on chyba wie, co się stało i musicie pogadać w cztery oczy.
Bała się tej konfrontacji. Nie wiedziała czemu, ale się bała. Nie chciała zostać z nim sam na sam, bo mogło się to skończyć tak, jak ostatnio. Tego nie chciała za żadne skarby świata.
-Lena, wychodzimy.- zaanonsowała.
-Dokąd??!
-Gdziekolwiek. Muszę wyjść, zanim przyjdzie Kaulitz.- powiedziała i złapała swoją torebkę. Wygrzebała z niej komórkę i wybrała jakiś numer.
-Dzień dobry. Potrzebuję taksówkę, jak najszybciej... Neue Welt 11... Dziękuję, miłego dnia.
-Gdzie jedziemy?
-Pojedziemy do managera. W końcu mamy zespół, który musi się promować!!!- powiedziała i wybiegła z domu uśmiechnięta od ucha do ucha. Humoru nie zepsuł jej nawet widok zbliżającego się Kaulitza. Wsiadła do stojącej już pod domem taksówki, rzucając Lenie klucze. Abramowitz zamknęła drzwi, pomachała Billowi patrząc na niego smutnym wzrokiem i też weszła do samochodu, który po chwili odjechał z piskiem opon...
***Tom
-Dobra! Nie ma sprawy! Zagramy po twojemu!!- wrzeszczał Bill
-Debilu, nie drzyj się tak! Przecież miałeś iść do Ady!
-Trzy dni temu niemal wskoczyła mi do łóżka, a dzisiaj udaje, że mnie nie zna!!!- czarny był zbulwersowany. Dawno nie widziałem go w takiej furii. Z drugiej strony nie dziwię mu się. Kocha dziewczynę jak szalony, a ona ma go głęboko...
Miłość jest dziwna. Zwodzi na manowce, raz przynosi radość i szczęście, a raz ból i upokorzenie. Bill mi kiedyś powiedział, że dla prawdziwego uczucia trzeba się poświęcić. Czy teraz w jego sytuacji to rozsądne? Męczy się psychicznie, szarpie sobie nerwy, a nic z tego nie ma...
-Spokojnie, wrzuć na luz. Pamiętaj: jesteś Bill Kaulitz, wokalista Tokio Hotel! Nastolatki za tobą szaleją! Znajdź sobie nową laskę. Jeżeli Ada zareaguje, to masz ją w garści. Jeżeli nie, to adios pomidory.
Bill przez chwilę imitował myślenie, ale od razu wiedziałem, że ten pomysł przypadł mu do gustu. Po tej marnej namiastce zastanowienia powiedział:
-Dobra, tylko gdzie ja znajdę tak szybko dziewczynę?
-Nie martw się, damy radę. Już ja się tym zajmę.
Oj zajmę. Mam nawet taką jedną na oku...
***
-Cholera jasna!!!!- na ten widok krew zawrzała jej w żyłach. Z wrażenia omal nie uderzyła w słup.
-Co się stało?- zapytała zaniepokojona Lena. Zachowanie jej przyjaciółki było co najmniej dziwne.
-To Bill!!!- powiedziała zbulwersowana, wskazując na całującą się parę. -Już ja sobie z nim pogadam!- ruszyła bojowym krokiem w stronę parku. Abramowitz złapała przyjaciółkę za ramię.
-Mam inny pomysł. Pamiętasz, jak w pierwszej licealnej podrywałyśmy chłopaków? Nich Bill się stara. Co prawda z taką sztuką nie ma szans, ale może się pomęczyć. Co ty na to?
Leex zastanowiła się chwilę. To nie jest głupia myśl!!!
-Dobra, wchodzę w to!- oznajmiła. Trzymając się za ręce dziewczyny wbiegły do parku. Kiedy były kilka metrów od wokalisty i jego dziewczyny zwolniły i spacerkiem podeszły do ławki naprzeciwko nich.
-Jakoś tak mi głupi. Dawno tego nie robiłyśmy^^- powiedziała Ada z uśmiechem.
-Uważaj, bo uwierzę!!! Leex Frühter boi się takiego małego spisku!- oburzyła się Lena, po czym wybuchnęły śmiechem, skutecznie zwracając na siebie uwagę Kaulitza.
-Ćśś, czarny oderwał się od lafiryndy! Teraz!- szepnęła Ada. Delikatnie złapała gitarzystkę za podbródek, a ich usta po chwili złączyły się w pocałunku. Szatynka zerknęła kontem oka na bruneta i oderwała się od przyjaciółki.
-Mało mu oczy nie wyskoczyły- szepnęła. Cmoknęły się jeszcze raz i roześmiane pobiegły w stronę Zoologischer Garten...
***
-Tom! Gdzie jesteś?!- wrzasnął Bill wchodząc do domu.
-W salonie, a co?- odpowiedział spokojnie blondyn.
-Ada całowała się z Leną w parku!!!- krzyknął zbulwersowany czarny.
-Chyba za długo siedziałeś na słońcu. Chciałem zauważyć, że Lena jest ze mną.
-Sam widziałem!!!! Tom, ona się ze mną bawi!!!- młodszy opadł bezsilnie na fotel. Cały się wewnątrz gotował.
Ona go wkręca! Bawi się jego kosztem!
-Odegram się!- powiedział wstając i wybiegł z domu. Szybkim krokiem pokonał dystans dzielący go od Neue Welt 11.
Stojąc pod drzwiami Ady miał już w głowie cały plan. Najpierw się z nią prześpi, a później sobie pójdzie. Tak. Zostawi ją samą. Nie był tylko pewny, czy to na pewno dobre rozwiązanie... Ona bawiła się jego uczuciami i raniła go, ale może nie powinien odgrywać się w taki sposób? W końcu takie zagranie byłoby naprawdę okropne... To... To byłoby tak jak gdyby on potraktował ją jak ostatnią szmatę, a przecież on ją kocha! Potrząsnął energicznie głową.
- Zobaczymy jak się wszystko potoczy. - pomyślał i nacisnął dzwonek do drzwi
Czekał tylko kilka sekund. Zaledwie drzwi się otworzyły i pojawiła się w nich Ada, on dosłownie rzucił się na nią, mocno przypierając ją do ściany, oraz zatrzaskując kopniakiem drzwi. Całował zachłannie każdy kawałek jej twarzy, szyi i dekoltu, a ona nie robiła nic. Zupełnie nic. Przez chwilę odniósł wrażenie, że ona właśnie na to czekała. Że czekała na niego, chciała żeby tu przyszedł... Jednego był pewien. Teraz nie będzie się hamował, prześpi się z nią i nie będzie wcale taki przymilny i delikatny. Ma dość. Ile można? W końcu jest facetem, czyż nie? Nie może pozwolić by kobieta się nim bawiła. Oderwał się od niej i pozwolił by zaprowadziła go do pokoju. Ledwo otworzyła drzwi i odwróciła się do niego przodem, wylądowała na podłodze.
- Bill, co ty... - zaczęła, ale zamknął jej usta pocałunkiem
Czuł, że nie powinien się tak zachowywać. Czuł, że kogoś udaje. On taki nie jest. Nie. Jeśli miałby się z kimkolwiek kochać, to z kimś kogo kocha, i na pewno nie w taki sposób, ale teraz to było nie ważne. Chciał jej pokazać jaki jest dobry. Lepszy od niej. I że tym razem będzie tak jak on podyktuje. Że teraz to on ma władze, to on będzie z nią robił to co będzie chciał i jak będzie chciał. Na kilka sekund oderwał się od niej, wkładając jej ręce pod bluzkę. Wbił jej paznokcie w plecy, tak mocno, że aż zasyczała z bólu.
- Bill... - zaczęła po raz kolejny, ale już po chwili znalazła się na łóżku
Podszedł do niej zdecydowanym krokiem. W jej oczach widział strach. Tak. Bała się go. Bała się, bo jeszcze nigdy się tak nie zachowywał.
***Ada
Czarnowłosy podszedł do mnie bardzo zdecydowanym krokiem. Bałam się go. Naprawdę się go bałam. Był zupełnie inny niż zawsze. Czy on chce mnie poturbować? Jeśli tak, to wole nie myśleć, co będzie jak... O, nie. Nie możliwe, żeby aż tak bardzo się zmienił. Przecież niedawno się widzieliśmy i... I wtedy był taki... Taki delikatny i w pewnym stopniu nieśmiały. A teraz? Teraz jest bardzo zdecydowany.
- Auu... - syknęłam, gdy po raz kolejny wbił mi paznokcie w plecy - Przestań.
- Dlaczego? - zapytał, nadal mnie całując - Jeszcze kilka dni temu tak bardzo tego chciałaś...
- Ale nie tak, nie tak... - powiedziałam - Przestań, to boli!
- Bo ma boleć. - mruknął tylko
- Dlaczego taki jesteś? - zapytałam, odpychając go tak bym widziała jego oczy
- Bo tak. - odpowiedział - Teraz będzie tak jak ja chcę, a nie tak jak ty sobie zażyczysz.
I dopiero teraz zrozumiałam. On chce się odegrać. No tak... Ten pocałunek z Leną to chyba faktycznie nie był dobry pomysł...
***
Wokalista Tokio Hotel czuł, że właśnie popełnia ogromny błąd, ale wiedział, że już za późno. To wszystko zaszło za daleko. Za daleko. Teraz może już tylko to skończyć. Skończyć to co zaczął.
- Proszę, nie bądź dla mnie taki... - usłyszał cichą prośbę dziewczyny, którą całował
- Jaki? - zapytał, błądząc dłońmi po wewnętrznej stronie jej ud
- Taki jak ja. - odpowiedziała
Zaskoczyła go. Bardzo go zaskoczyła, ale nic nie powiedział. Nie miał zamiaru teraz przestać, nie miał zamiaru znowu hamować swoich uczuć.
***



Koniec odcinka 28
Reżyseria: Pani i Władczyni Leex
W rolach głównych:
Bill Kaulitz jako Bill Kaulitz
Adriana Frühter jako Adriana “Leex” Frühter
Lena Abramowitz jako Lena Abramowitz
Tom Kaulitz jako Tom Kaulitz
Bezimienna dziewoja jako lafirynda Bila(^^)
Licznie pojawiający się taksówkarze.
Inne ludki dookoła bohaterów.
Producent: Pani i Władczyni Leex
Za współpracę dziękujemy firmom:
Prawa Ręka Pani i Władczyni Leex Spółka Akcyjna- za możliwość pisania nią
www.mylog.pl - za możliwość publikacji
kolejne opowiadanie na pokochac-billa – Mocrosoft Word*- za możliwość zapisania multimedialnej wersji opowiadania
Klawiatura&Myszka&Monitor Company- za możliwość przelania do komputera opowiadania z kartki
Gadu-Gadu- za możliwość powiadomienia.
Mozilla Firefox za możliwość jakiegokolwiek połączenia z serwerem mylog.pl
Mroczna i Zua Ania spółka Z.O.O. za dokończenie tego, czego z powodu choroby nie potrafiłam ująć w słowa. Ona zrobiła to za mnie
Wyprodukowano na potrzeby:
www.pokochac-billa.mylog.pl
Na polecenie:
Pani i Władczyni Leex
Ze specjalną dedykacją dla:
Magda-yugi14 S.A. (za całokształt)
Kamil Spółka Z.O.O. (za to, że nie pozwala wyżej wymienionej Magdzie na ślub z Załogą G.)
BYŁ TO SERIAL POKOCHAĆ-BILLA



*nazwa pliku, która wyświetliła mi się u góry na tym pasku tytułu, gdy zabrałam się za pisanie opowiadania x)


Za uwagę wszystkim nielicznym dziękuje

Pani i Władczyni Leex Kaulitz
komentarze [6]

Part 27: Bez buziaka. >> czwartek, 24 kwietnia 2008 21:18:31
Notka napisana przez Anię.
Już po testach jestem...
Więc mogę pisać

***
Zrobił to kilka razy. Dziewczyna nie zaprotestowała, a on nie potrafił się opanować. Już po chwili całowali się mocno i namiętnie, a czułe muśnięcie było tylko wspomnieniem. Chłopak cały czas mocno obejmował ją w talii, a ona gładziła jego kark. Żadne z nich nie chciało przerywać pocałunku. Bill czuł, że nie powinien. Ona wychodzi za mąż, nie kocha go, a jednak... Nie potrafił się opanować i nie skorzystać z okazji. Wiedział, że robi źle. Zdawał sobie z tego sprawę. Był tego świadom, a mimo to... Serce nie sługa. Ono go nie słucha. A on nie potrafił tego zmienić. Całował ją i całował, z każdą sekundą pożądając jej coraz bardziej. Próbował się jeszcze powstrzymać, ale nie potrafił i... I nie chciał. Kilka sekund później już byli w jego pokoju. Tak bardzo jej pragnął, że nie panował nad swoim ciałem. Czuł jak krew pulsuje mu w żyłach, jak serce szybko bije, jak oddech staje się nierówny... Popchnął ją na łóżko, a ona nawet nie zaprotestowała.
***Ada.
Pozwoliłam Billowi na pocałunek, bo chyba naprawdę tego chciałam. Chyba też coś do niego czułam. Ciągłe zapewnienia, że nie jest dla mnie kimś ważniejszym, były bez sensu. Wiedziałam, że on może myśleć, że daję mu niepotrzebną nadzieję. Wiedziałam, że mam narzeczonego i w ogóle nie powinnam się na to wszystko zgadzać, a jednak. Moje serce mnie już nie słucha. Nie wiem do kogo naprawdę czuję coś więcej, ale teraz jestem z Billem i... I jest mi dobrze. Czarnowłosy pociągnął mnie w stronę domu, a w chwilę później leżałam już na jego łóżku. Nie zaprotestowałam. Widziałam, że mnie pragnie. I... I ja chyba jego też...
***
Czarnowłosy obsypywał ukochaną pocałunkami, a ona nie robiła nic, aby go odepchnąć, aby to skończyć. Z każdą chwilą posuwał się dalej i dalej, a ona wciąż nic nie robiła. Pragnął jej tak bardzo, że nie potrafił już myśleć racjonalnie, a jednak. Zrozumiał, że nie może jej wziąć. Nie może jej teraz wciąć. I nigdy. Przecież ona wychodzi za mąż. Raz jeszcze czule ucałował jej szyję, a później usta, a następnie odsunął się od niej. Wokalistka spojrzała na niego zaskoczona.
- Coś nie tak? - zapytała, łapiąc go za rękę
- Wszystko. - odpowiedział - Doskonale o tym wiesz.
- A... No tak. - mruknęła dziewczyna, cofając swoją dłoń - To by było...
- Nie fair. - zakończył za nią czarnowłosy, wstając
Ledwo trzymał się na nogach. Najchętniej rzuciłby się na nią, ale nie mógł. Wiedział to. Zrobił kilka kroków w stronę biurka. Z każdym dotknięciem dywanu czuł, że coś traci. Traci... Tak. Tracił szansę na miłość. Tracił swoje szczęście, bo wiedział, że tak trzeba. Może ktoś inny przespałby się z nią, mając głęboko gdzieś jej życie i narzeczonego, i to, że ona może mieć później wyrzuty sumienia, ale nie on. On nie. On wiedział, że nie może.
- Ale Bill... - zaczęła Ada, podchodząc do niego - Nikt się nie dowie. Nie będę miała ci tego za złe...
- Ada, nie. - powiedział stanowczo, ale czuł w oczach łzy - Tu nie chodzi tylko o ciebie. To chodzi o to, że ja nie potrafiłbym sobie wybaczyć, że wziąłem cię dla siebie. Nie jesteś moja. Masz kogoś, wychodzisz za mąż i... Bądź szczęśliwa.
Dziewczyna patrzyła na niego z niedowierzaniem. Nawet nie zauważyła gdy łzy popłynęły po jej rozpalonych pożądaniem policzkach. Stali tak jeszcze przez chwilę, aż w końcu ona odwróciła się i wyszła, zostawiając go samego.
- Sam tego chciałeś Kaulitz. - mruknął czarnowłosy - Odeszła na twoje własne życzenie, idioto.
Westchnął głośno i wtulił się w poduszkę, nadal czując na niej jej ciepło.
***trzy dni później.
W sypialni, w salonie, podczas prania, gotowania... Dosłownie wszędzie, gdzie była i podczas każdej sytuacji znajdywała powód, żeby o nim myśleć. Wystarczył czarnowłosy chłopak w filmie, skórzana kurtka Chrisa na wieszaku, a nawet filiżanka, którą dostała od Leny. Czego nie złapała, zawsze znajdywała skojarzenie z Billem. Wciąż czuła dotyk jego warg na ustach, szyi...
Miała dużo czasu na przemyślenia i pozostawała przy nadziei, że to dobra decyzja. Oznajmiła ją Chrisowi przy pierwszej możliwej okazji.
-Hej kochanie!!!- zawołał Watrin wesoło.
-Cześć Christopher!- krzyknęła tylko z kuchni.
-A co to za powitanie?? Bez buziaka?- zapytał wchodząc do pomieszczenia i obejmując Adę, która stała tam umalowana, w butach i kurtce, gotowa do wyjścia.
-Bez. Muszę ci coś powiedzieć. Tylko mi nie przerywaj.- wyrwała się z jego uścisku.- Przykro mi, ale zatrzymałam dalsze przygotowania do ślubu i anulowałam wszystkie poprzednie. Odchodzę. Chris, naprawdę cię lubię, ale ten ślub nie jest tym, czego pragnę. Ty nie jesteś osobą, której pragnę. Nie chcę pakować cię w związek bez przyszłości. Przepraszam.- skończyła i wyszła. Czekająca pod domem taksówka zabrała ją prosto do posiadłości na Neue Welt 11...
***
Koniec odcinka 27
Reżyseria: Pani i Władczyni Leex
W rolach głównych:
Bill Kaulitz jako Bill Kaulitz
Adriana Frühter jako Adriana “Leex” Frühter
Chris Watrin jako Chris Watrin
Producent: Pani i Władczyni Leex
Za współpracę dziękujemy firmom:
Blok W Kratkę Spółka Z.O.O.- za możliwość pisania w nim
Długopis Czarny Marki TESCO- za możliwość pisania nim
Prawa Ręka Pani i Władczyni Leex Spółka Akcyjna- za możliwość pisania nią
www.mylog.pl - za możliwość publikacji
kolejne opowiadanie na pokochac-billa – Mocrosoft Word*- za możliwość zapisania multimedialnej wersji opowiadania
Klawiatura&Myszka&Monitor Company- za możliwość przelania do komputera opowiadania z kartki
Gadu-Gadu- za możliwość powiadomienia.
Mroczna i Zua Ania spółka Z.O.O.
Wyprodukowano na potrzeby:
www.pokochac-billa.mylog.pl
Na polecenie
Pani i Władczyni Leex

BYŁ TO SERIAL POKOCHAĆ-BILLA


Pani i Władczyni Leex
komentarze [6]

Part 26: Waniliowy!! >> niedziela, 20 kwietnia 2008 11:47:05
Podoba mi się. Coraz bardziej podoba mi się pisanie.
Jak już siadam z kartką i długopisem, to nic mnie od tego nie oderwie.
No chyba, że chłopcy z Tokio Hotel we własnej osobie x)

Ten odcinek dedykuję...
Na końcu jest.
Bo znów są napisy końcowe x)
***
Wsiadł do samochodu, ale nie wiedział, dokąd chce jechać. Machinalnie trafił do swojego domu. W drzwiach minął bez słowa swojego brata i pognał na górę. Nie pojawi się na uroczystości. Za żadne skarby świata nie będzie oglądał największej straty, jaka go w życiu spotkała...
Zamknął się w sypialni i w szale przeszukiwał całe biurko. Po głowie chodziło mu tylko jedno słowo: żyletka.
-Kurwa!!! Czy w tym domu nie ma ani jednej żyletki??!!!
Pobiegł do łazienki i wyciągnął maszynkę do golenia. Ostrożnie ją rozdeptał wyciągając małe ostrze.
-Dasz radę Kaulitz, wiesz, że tego potrzebujesz...- mruknął do siebie, po czym przyłożył kawałek metalu do skóry i delikatnie pociągnął. Bolało. Bolało, ale przynosiło nieziemską ulgę. Tego dnia zrobił to jeszcze kilka razy. Zawsze tylko jedna rana...
***Bill
Kolejny cholernie interesujący dzień dobiegał końca. Oczywiście ja, Bill Kaulitz, siedziałem w swoim pokoju, słuchając jakiejś idiotycznej i dołującej muzyczki, której nie słucha nikt przy zdrowych zmysłach. No właśnie... Ja chwilowo nie jestem przy zdrowych zmysłach. No cóż. Miłość różne rzeczy robi z ludźmi, a cierpienie jeszcze inne. Pech chciał, że mnie dopadło to drugie. Hmm... Bywa i tak. Coraz częściej mam ochotę zniknąć, po prostu przestać istnieć. To niezwykłe jak można kogoś tak pokochać, a jednocześnie okropne jak cholernie można cierpieć. Kilka razy zastanawiałem się już czy ze sobą nie skończyć. To wszystko mnie przytłacza. Zraniła mnie dziewczyna, której przecież jeszcze nie dawno nienawidziłem. Ta, którą teraz kocham i ta którą uważałem za najlepszego przyjaciela. Na dobre i na złe... Poczułem jak po policzku spływa mi gorąca łza. Gorąca jak rozżarzone węgle, które wypalają mnie od środka. Jakby tego było mało, to o wszystkim dowiedziały się media. Już w ogóle nie wychodzę na ulicę. Pff... Wróć. Ja nawet z pokoju nie wychodzę, chyba, że mam pilną potrzebę. W gazetach ciągle widzę nagłówki typu: 'Koniec kariery Billa Kaulitza?', 'Czy Bill Kaulitz ćpa?!'lub 'Koniec Tokio Hotel? Wokalista w ciężkiej depresji'. O tak. Tego ostatniego boję się najbardziej. Zespół jest częścią mnie, ale obawiam się, że nie będę miał siły pracować z kimś kto w tak okrutny sposób mnie zranił.
A najgorsze jest to, że Tom coś podejrzewa i obserwuje każdy mój krok...
***
Minął ponad tydzień od wizyty Billa. Dokumenty złożone, sala i muzyka załatwione, obrączki kupione, świadkowie wybrani, zaproszenia rozesłane. Do pełnej gotowości brakowało kwiatów, sukni i tortu. Właśnie siedzieli w salonie i wybierali smak kremu do tego ostatniego.
-Waniliowy!- powiedział Chris
-A nie lepiej cytrynowy? Nie lubię wanilii.
-Popieram cytrynowy. Lekko kwaśny krem będzie idealnie pasował do słodkiej bezy na wierzchu- doradziła fachowo Lena.
-Też tak sądzę.- dołożył się Richie.
-Przykro mi kochanie, ale zostałeś...- nagle przeszedł ją dreszcz, a świadomość przeszyła jedna myśl: z Billem jest źle.
-Nie czekajcie na mnie, mam coś do załatwienia na mieście, zejdzie mi trochę czasu i będę nocować na Neue Welt, bo mama jutro z rana przyjeżdża i muszę być na miejscu, bo nie ma kluczy. Lena, wpadnij do mnie później.- powiedziała szybko i pobiegła do sypialni po torebkę. Przed domem niemal natychmiast złapała taksówkę.
-Neue Welt 7, proszę. Tylko szybko, jeżeli pan może!- ponagliła kierowcę. Oby tylko nic się nie stało. Nie zniosłaby widoku rannego, albo, co gorsza, martwego Kaulitza...
***
-Kurwa!!!- wrzeszczał. Tym razem miał pecha. Nie spojrzał, gdzie tnie i trafił centralnie w żyłę. Od 15 minut nie mógł zatamować krwawienia, opatrunki wciąż przeciekały, a on sam czuł się coraz słabiej.
-Bill, gdzie jesteś??!- usłyszał z dołu kobiecy głos. Myśląc, że to Lena, krzyknął:
-W mojej łazience!
Zdziwił się, gdy do pomieszczenia wpadła Frühter. Była totalnie przerażona, a na widok zakrwawionej posadzki omal nie zemdlała.
-Bosz, coś ty narobił?! Pokaż ręce.- powiedziała stanowczym tonem.
-Nie!- szybko wyrwał prawą dłoń z jej uścisku.
-Pokaż, bo nie będę mogła ci pomóc!
-Ada, widziałem twoją reakcję na widok podłogi. Wierz mi, nie chcesz tego widzieć.- powiedział, patrząc w podłogę.
-Pokaż te cholerne ręce!!!- wrzasnęła bliska płaczu. Chłopak delikatnie wyciągnął dłonie przed siebie.
-Podciągnij rękawy.- wydała kolejne polecenie. Złapał za ściągacz bluzy o powoli ciągnął go do góry. Z każdym odsłoniętym centymetrem ciała, przerażenie na twarzy wokalistki rosło. Po chwili otrząsnęła się z szoku, złapała pierwszą lepszą koszulkę z podłogi i rozdarła ją na pół.
-Hej! Lubiłem tę bluzkę!- krzyknął Bill.
-Z białego nie sprałbyś krwi. Dawaj tę ranę.- jeden kawałek materiału zawiązała nad pulsującą żyłą, a drugim zatamowała krwawienie.
-Chodź, na dole czeka taksówka.
I pojechali na izbę przyjęć...
***
-No, gratuluję. Lekarz powiedział, że tak rozharatanej żyły dawno nie szył.- powiedziała Leex, gdy już spokojnie siedzieli w salonie Kaulitzów.
-Ty się ze mnie śmiejesz?!- zapytał głośno Bill. Jego zdaniem 8 szwów nie było powodem to śmiechu...
-Tak, śmieję się z ciebie.
-Wiesz co?! Śmiać się z półkalekiego mężczyzny!
-To ty już jesteś mężczyzną?!- zaśmiała się głośno.
-Osz ty, już ja cię dopadnę!!!- i zaczął ją gonić po całym domu, a potem po ogrodzie. W pewnym momencie Ada wpadła do basenu...
-Hahahahaha!!! Biedactwo ty moje!!! Hahaha!!!- śmiał się czarny, kiedy dziewczyna klęła w wodzie.
-Nie śmiej się- powiedziała, siadając na brzegu zbiornika.- Zaraz podzielisz mój los- i pchnęła go w błękitną toń. Kiedy chłopak się wynurzył, złapał szatynkę za rękę i wciągnął do wody. Wynurzyła się bardzo blisko niego. Stali tak i patrzyli sobie prosto w oczy.
-Ada?- zapytał cicho Kaulitz.
-Co?
-Mogę... Mogę cię pocałować??- a wokalistka odpowiedziała mu kiwnięciem głowy. Powoli się nachylił i delikatnie, jakby bał się, że ją spłoszy, musnął jej usta...
***
Koniec odcinka 26
Reżyseria: Pani i Władczyni Leex
W rolach głównych:
Bill Kaulitz jako Bill Kaulitz
Adriana Frühter jako Adriana “Leex” Frühter
Chris Watrin jako Chris Watrin
Producent: Pani i Władczyni Leex
Za współpracę dziękujemy firmom:
Blok W Kratkę Spółka Z.O.O.- za możliwość pisania w nim
Długopis Czarny Marki TESCO- za możliwość pisania nim
Prawa Ręka Pani i Władczyni Leex Spółka Akcyjna- za możliwość pisania nią
www.mylog.pl - za możliwość publikacji
kolejne opowiadanie na pokochac-billa – Microsoft Word*- za możliwość zapisania multimedialnej wersji opowiadania
Klawiatura&Myszka&Monitor Company- za możliwość przelania do komputera opowiadania z kartki
Gadu-Gadu- za możliwość powiadomienia.
Wyprodukowano na potrzeby:
www.pokochac-billa.mylog.pl
Na polecenie
Pani i Władczyni Leex
Ze Specjalną Dedykacją dla:
Zua i mroczna Ania spółka Z.O.O.

BYŁ TO SERIAL POKOCHAĆ-BILLA



*nazwa pliku, która wyświetliła mi się u góry na tym pasku tytułu, gdy zabrałam się za pisanie opowiadania x)


Pani i Władczyni Leex dziękuje za uwagę i przeprasza za zmarnowany czas xD
komentarze [8]

Part 25: Rozstanie >> środa, 16 kwietnia 2008 16:29:47
-Więc datę mamy ustaloną. Gdzie robicie wesele??- zapytał Bill. Po wyczerpujących zakupach zaszyli się w małej, przytulnej knajpce, żeby rozpocząć przygotowania do ślubu. Od dnia tamtego nieporozumienia, Lena i Tom nie pokazali się w berlińskiej rezydencji Kaulitzów. Zaszyli się w domu państwa Abramowitz i nie utrzymywali kontaktu z pozostałymi członkami zespołów.
-Zastanawiałam się nad tym lodowym barem, w którym urządziliście osiemnastkę, ale stwierdziłam, że kurtka nie będzie mi pasować do sukni- odpowiedziała z uśmiechem Ada. . Im dłużej rozmawiali z Billem o ślubie, tym bardziej nie mogła się go doczekać.
-A może... Nie, to głupi pomysł- zniechęcił się czarny.
-Mów!- ponagliła go przyjaciółka.
-A gdyby tak urządzić wesele w moim domu??- zapytał nieśmiało.
-Hmm... Naprawdę jesteś gotów na takie poświęcenie??
-Jakie znów poświęcenie??
-No wiesz, banda zwariowanych członków mojej rodziny będzie bawić się dwie noce pod rząd w twoim domu. To raz. Dwa: ktoś będzie musiał po nich potem posprzątać. Trzy: przecież ty nie znosisz Izzy’ego!!!
-Zaraz, zaraz, jakiego Izzy’ego?? Chyba nie chcesz powiedzieć, że...
-Tak, właśnie to chcę powiedzieć. Izzy Gallegos.- odparła spokojnie.
-Czyli... Czyli ty...- jąkał się Kaulitz.- Watrin?? Chris Watrin?- wykrztusił w końcu.
-Tak.
-To jak wy się spotkaliście??
-Płyta.- odparła krótko
-Co płyta?- Już się gubił. Ada i Chris Watrin?? Ten lalusiowaty członek US5? Jakim cudem?! Przecież od pewnego czasu nie spuszczał jej z oczu!!!
Właśnie... Od pewnego czasu...
-Pamiętasz, jak spotkaliśmy się w styczniu??
-Tak. Nazwałaś mnie wtedy tak dziwnie. Było tam coś o pszczółce Mai.
-Dokładnie. Wtedy wyszliśmy nagrywać tę charytatywną płytę. US5 nagrywali z nami. Okazało się, że pomyliliśmy z Christopherem komórki, a gdy się spotkaliśmy, bardzo dobrze nam się ze sobą rozmawiało, więc umówiliśmy się jeszcze raz. A potem kolejny. I znów. I tak ciągle.
-Pobierzecie się po trzech miesiącach znajomości??!!!- krzyknął Bill. Wszyscy w kafejce patrzeli na niego zdziwieni.- Świetnie! Jutro przeczytam w Bildzie, że wszczynam awantury w miejscach publicznych.- powiedział zrezygnowany.
-Bill, proszę, nie denerwuj się. Wyjdźmy, a po drodze wszystko ci opowiem.
Tak też zrobili. Kiedy doszli powoli do domu Frühter, dziewczyna wróciła do rozmowy.
-Znaliśmy się kiedyś. Matka Chrisa była asystentką mojej. Zmarła 5 lat temu. Christopher zamieszkał z ojcem i od tamtej pory widziałam go kilka razy. Nawet próbowaliśmy chodzić ze sobą, ale ta kariera zmuszała go do ciągłych wyjazdów...
-Czy ty go chociaż kochasz?- zapytał cicho. Kiedy nie wiedział, przez kogo dokładnie ją traci, nie bolało go tak bardzo, jak teraz, gdy spojrzał prosto w jej załzawione oczy, a ona kiwnęła potakująco głową.
-Do szaleństwa.- mruknęła.
-No cóż, w takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wam szczęścia- powiedział, wstając ze schodków.- Eee, muszę już iść. To pa!- ucałował ją w policzek i skierował się w stronę swojego domu. Idący wokół niego ludzie widzieli tylko płaczącego chłopaka, ale on sam widział w sobie coś więcej: osobę, której serce jest rozdarte na pół. Jedna jego część chciała dobra dziewczyny, a druga pragnie tylko trwać u jej boku...
***
Minął równy tydzień od tamtego feralnego popołudnia. On nie odwiedzał jej, ona do niego pukała, ale nie otwierał. Chciał sobie to wszystko poukładać, ale skończyło się na tym, że dzień w dzień się upijał, a Lena i Tom, którzy wreszcie raczyli się pojawić w domu, próbowali mu wmówić, że Ada może jeszcze od niego wróci. Ósmy dzień miał minąć mu tak samo. Prawie by mu się to udało, gdyby nie jeden mały szczegół...
Wstawanie wczesnym rankiem nigdy nie było jego mocną stroną. Nie zdziwił się więc po obudzeniu, gdy na zegarze widniała 15:27. Zrobił to, co zwykle: ubrał spodnie, umył włosy i zszedł na śniadanie. Na stole stały gotowe, jeszcze ciepłe gofry, a przy talerzy leżał list. Zniecierpliwiony rozerwał kopertę i zaczął czytać na głos:
-Kochany Billu!- powitało go znajome pismo Ady-Tom opowiedział mi, co ze sobą zrobiłeś, do jakiego doprowadziłeś się stanu. Naprawdę nie chciałam. Uwierz mi, gdybym wiedziała, że to się tak skończy, to... to nigdy bym Ci nie powiedziała. Nie wiem, jak ukrywałabym przed Tobą fakt, że będę mężatką, ale dla Twojego dobra zrobiłabym wszystko. Dlatego właśnie się wyprowadzam. Nadal mieszkam w Berlinie, ale daleko od Ciebie. Postaram się unikać miejsc, w których moglibyśmy się spotykać, bo nie chcę Cię narażać na niepotrzebny ból. W kopercie jest zaproszenie. Jeśli dasz radę podołać temu psychicznie, to będę wielce szczęśliwa. Pamiętaj: kocham Cię, ale tylko tak, żebyśmy mogli zostać przyjaciółmi. Napisz do mnie maila! Ada...- skończył czytać i opadł na krzesło. Schował twarz w dłonie i zaczął płakać. Stracił ją na zawsze. Już nigdy jej nie pocałuje, nie zaśnie przy niej, a tym bardziej nie obudzi. Bo ona nie była przeznaczona dla niego...
-Watrin, tylko ją skrzywdzisz, a tak cię skopię, że z podłogi nie wstaniesz- syknął w przestrzeń...
***
Mijały kolejne dni, odkąd zostawiła Billowi list. Co chwila sprawdzała maile, ale nie napisał ani słowa. Nie chciała się do tego przyznać nawet przed sobą, ale strasznie za nim tęskniła. Nie mogła się doczekać, kiedy znów zobaczy go na scenie, usłyszy jego śpiew, posłucha, jak rozmawia z fankami pomiędzy piosenkami...
-Hej kochanie!!- zawołał od progu Chris.
-Hej! Co tam słychać w muzyce??
-Są nominacje do Comet!- powiedział podekscytowany
-I co?
-Dostaliście dwie. Za debiut roku jesteście pewniakiem, a do tego Meine Flugeln jest nominowane na teledysk!!
-Taaak!!!- Ada skoczyła narzeczonemu w objęcia. W tej samej chwili w jej laptopie odezwał się dźwięk, oznaczający nową wiadomość na IM(Instant Massanger). Dziewczyna oderwała się od Christophera i pobiegła do komputera.
Masz 1 nową wiadomość od: Bill komórka
Po co on pisze z komórki??!
Stoję pod twoimi drzwiami...
Że co?! Pobiegła na korytarz, pociągnęła za klamkę...
-Bill?? Co ty tu roisz??!- zapytała dość głośno.
-Ratuję swoją miłość- powiedział i pocałował ją na oczach całego osiedla...
Frühter odepchnęła go z całej siły od siebie, a potem mocno spoliczkowała.
-Co to miało znaczyć?! W ogóle jak śmiesz przychodzić tu po dwóch tygodniach milczenia i odwalać przy wszystkich taką szopkę??!!!- krzyknęła.
-Ja nie wiedziałem, czy powinienem ci to mówić, ale teraz jestem pewien, że musisz to wiedzieć!- odchylił głowę do tyłu i z uśmiechem wrzasnął na całe gardło- KOCHAM CIĘ!!!- a potem zniżył głos do szeptu- Kocham i nie chcę nigdy stracić. Proszę, zamieszkaj ze mną...- złapał ją za rękę. Ada spojrzała na niego załzawionymi oczami i już chciała się odezwać, gdy za jej plecami pojawił się blondyn. Dziewczyna mocno przylgnęła do jego boku, jednocześnie wyrywając się z uścisku Billa.
-Aha, ni tak... No więc wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia- powiedział brązowooki, odwracając się, żeby odejść.
-Kaulitz, poczekaj!!!- krzyknęła za nim szatynka, ale on już wsiadł do samochodu i odjechał z piskiem opon.
-Czego ON tutaj chciał??!!- zapytał Chris.
-Odrobiny zrozumienia- odpowiedziała, zamykając drzwi do domu.- Tylko odrobiny...



Koniec odcinka 25
Reżyseria: Pani i Władczyni Leex
W rolach głównych:
Bill Kaulitz jako Bill Kaulitz
Adriana Frühter jako Adriana “Leex” Frühter
Chris Watrin jako Chris Watrin
Producent: Pani i Władczyni Leex
Za współpracę dziękujemy firmom:
Blok W Kratkę Spółka Z.O.O.- za możliwość pisania w nim
Długopis Czarny Marki TESCO- za możliwość pisania nim
Prawa Ręka Pani i Władczyni Leex Spółka Akcyjna- za możliwość pisania nią
www.mylog.pl - za możliwość publikacji
kolejne opowiadanie na pokochac-billa – Mocrosoft Word*- za możliwość zapisania multimedialnej wersji opowiadania
Klawiatura&Myszka&Monitor Company- za możliwość przelania do komputera opowiadania z kartki
Gadu-Gadu- za możliwość powiadomienia.
Wyprodukowano na potrzeby:
www.pokochac-billa.mylog.pl
Na polecenie
Pani i Władczyni Leex
Ze Specjalną Dedykacją dla:
Pani i Władczyni Leex Company
i wrednego, małego, zdradzieckiego Alexa**

BYŁ TO SERIAL POKOCHAĆ-BILLA



*nazwa pliku, która wyświetliła mi się u góry na tym pasku tytułu, gdy zabrałam się za pisanie opowiadania x)
**Obyś zgnił w jakiejś dziurze z tą swoją dziunią ze zdjęcia...

komentarze [7]

Part 24: Sąd rodzinny x) >> sobota, 12 kwietnia 2008 16:52:41
I znów się pojawiam xD
Jestem jak koszmar senny. Kiedy myślicie, że to już koniec, ja znów się pojawiam...

Notka ze specjalną dedykacją dla Magdy.
***
I bynajmniej historia nie potoczyła się tak, jak chciał Bill...
-Odejdź ode mnie!!! Zostaw mnie!!! Daj mi spokój!!!!!!- krzyczała Ada.
-Ale dlaczego? Podaj mi jeden sensowny powód...- mówił spokojnie Kaulitz. Od kilku godzin próbowali się dogadać. Dziewczyna była zła, bo przyjaciele nie pozwolili jej zostać na zgrupowaniu. Kategorycznie zabronili jej powrotu do zawodowej gry w kosza, kazali jej całymi dniami siedzieć w domu i wszystko za nią robili, byleby tylko się nie przemęczyła. Już ją to denerwowało. A najbardziej wkurzał ją czarny. Chodził za nią niemal krok w krok, wciąż ją chciał w czymś wyręczać i ciągle szeptał, jak to bardzo mu na niej zależy. Dlatego powiedziała mu wprost, że ma ją zostawić. Bo nie chciała go dalej zwodzić. Wiedziała, że go nie kocha, przekonała się o tym kilka dni przed wypadkiem. Wiedziała, że Bill to świetny chłopak i nie należało mu się takie traktowanie. Powinien być szczęśliwy. Szczęśliwy, ale z inną...
-Nie kocham cię!!!!- wykrzyczała mu prosto w twarz.
-Już to słyszałem kilka razy!!!- nie wytrzymał i też krzyknął.- Nie możesz wymyślić czegoś nowego??!!!
-Nowego??! Chcesz czegoś nowego??! Proszę cię bardzo!!!!- wyciągnęła przed siebie lewą dłoń. Na serdecznym palcu lśnił pierścionek z brylantem. Czarny oniemiał i opadł bez sił na łóżko.
-Co... Co to znaczy??- zapytał
-Wychodzę za mąż. Nie martw się, nie musisz dalej się ze mną użerać w trasie. Właśnie zostawiłam Davidowi na biurku rezygnację. Poniosę wszystkie konsekwencje związane z odejściem z zespołu i nigdy więcej nie spotkamy się na jednej trasie koncertowej- powiedziała, a w jej oczach zaszkliły się łzy. Usiadła koło czarnego i mocno się w niego wtuliła- Mamy cztery miesiące na przygotowani. Ślub bierzemy 3 września. Bill, mam nadzieję, że mimo to możemy być przyjaciółmi, prawda?- zapytała, patrząc mu prosto w oczy. Nie uzyskawszy odpowiedzi, dodała- Bill, zawsze byłeś dla mnie kimś więcej, niż tylko kolegą z klasy, czy członkiem zespołu, którego jestem supportem. Zawsze byłeś przyjacielem. Najlepszym. Nadal cię kocham, ale to jest specyficzna miłość, taka, która sprawia, że możemy zostać jedynie przyjaciółmi...
-Kto to??- zapytał tylko, patrząc gdzieś za okno.
-Christopher. Chodziłam z nim przez 2 lata, potem zerwaliśmy, kiedy... po prostu zerwaliśmy. Wiesz, co było dalej: zakochałam się w tobie, ty przestałeś się do mnie odzywać, pojechaliśmy w trasę... Zeszliśmy się na krótko po twoim wypadku. Przepraszam- dodała, czując jego łzy skapujące na jej policzek.
-Za co mnie przepraszasz?? Za to, że będziesz szczęśliwa? Nie sądziłem, że będziesz mnie przepraszać za takie coś- powiedział cicho, obejmując w końcu Adę delikatnie i przyciągając ją trochę mocniej do siebie.
-Bill??
-Tak?
-Nadal jesteśmy przyjaciółmi??
-Jasne! Najlepszymi!- on chciał ją ucałować w czoło, ona go w policzek i wyszło na to, że pocałowali się prosto w usta.
-Ups! Chyba tego nie powinno być...- powiedział Kaulitz
-Chyba nie... Bill? Pomożesz mi zorganizować wesele??- zapytała po chwili niepewnie.
-Ja? Ale ja się na tym kompletnie nie znam!
-Razem damy radę! To co? Wchodzisz w to?
-Tak, ale pod jednym warunkiem.
-Mam się bać??- zapytała z uśmiechem. Bill położył się na łóżku i pociągnął ją za sobą.
-Nie. Wystarczy, że zostaniesz w zespole.
-Dobrze.- wtuliła się mocniej w chłopaka i oboje zmęczeni wcześniejszą kłótnią zasnęli, mocno do siebie przytuleni...
***
-O mój Boże!!!! Ada i Bill biorą ślub!!!- wrzeszczała Lena
-Chyba żartujesz?!!- oburzył się Tom- Gdyby Bill planował coś takiego, wiedziałbym jako pierwszy!!!
-Ale naprawdę!!! Śpią mocno w siebie wtuleni, a Ada ma na lewym palcu serdecznym pierścionek!!!!
-To niemożliwe... Dlaczego ja nic o tym nie wiem??!!
-O czym nie wiesz braciszku??- zapytał Toma Bill, który właśnie schodził po schodach. Obok niego szła Leex. Nikt normalny nie pomyślałby, że właśnie się zaręczyli. Mimo to Lena skoczyła przyjaciółce w objęcia.
-Tak się cieszę!!!! Mogę być twoją druhną?? I pokaż to cudeńko na palcu!!!- piszczała Abramowitz.
-To ty wiesz???
-Wszyscy wiemy. Lena tak się darła, że bierzecie ślub, że pewnie pół miasta ją słyszało.- powiedział Georg, wychodząc z kuchni.- No stary, nie spodziewałem się tego po tobie.- zwrócił się do wokalisty.
-Po mnie? Ale czego??- Bill nie wiedział, o co im wszystkim chodzi. Lena odsunęła się od Ady. Teraz młodszy Kaulitz i Frühter stali kilka kroków przed pozostałymi. Wyglądali, jakby byli za coś sądzeni. I tak też się czuli.
-Czy ktoś mi wreszcie powie, o co tu chodzi??!!- Oburzyła się Ada.
-Zaraz zaraz, czegoś tu nie rozumiem. Wychodzisz za mąż, tak?- zapytał Tom.
-Tak.- potwierdziła Leex.
-Za Billa, tak??- pytał dalej dred.
-Nie!- krzyknęli jednocześnie „sądzeni”
-Jak to nie?- zapytała Lena, a szczęście na jej twarzy zmieniło się w głęboki smutek. Wyglądała, jakby miała się za chwilę popłakać.
-Normalnie. To nie za mnie wyjdzie Ada. Ja tylko pomagam jej zorganizować wesele.- usprawiedliwiał się czarny.
-To za kogo ty wychodzisz??- zapytała Lena ze łzami w oczach. Już wyobrażała sobie Adę i Billa przy ołtarzu, a tu się okazało, że najlepsza para się rozstaje... Przerażało ją to. Bo Leex miała wreszcie u boku kogoś, kto o nią dba, a teraz wszystko niszczyła.
Kiedy Ada miała odpowiedzieć, zadzwonił jej telefon.
-Przepraszam, Chris dzwoni. Hej kochanie!- powiedziała do telefonu.
-Chris?? Chris Gerstte?!!- krzyknęła Lena.
-Chyba tak.- odpowiedział jej spokojnie Bill.
-Dziewczyno, co ty zrobiłaś...- powiedziała Abramowitz, po czym założyła kurtkę i wyszła z domu. Po chwili to samo zrobił Tom. Czarny przez okno w kuchni zauważył, jak jego brat dogania swoją szlochającą dziewczynę...
***

Uuuu, krótko trochę...
Ale liczą się dobre chęci x)

Do zobaczenia!!!

Leex

PeeS. Jak już czytacie, to komentujcie, ok?
komentarze [3]

Part 23: Monachium. >> czwartek, 10 kwietnia 2008 20:09:28
Jestem!
Ale bez rewelacji.
Gościnny udział Mrocznej i Zuej Ani xD
No, to czytajta.
Tzn. czytaj Aniu. Bo nikt więcej nie czyta^^

*** Bill
Jechaliśmy i jechaliśmy, a czas mijał. Cała trasa minęła w bardzo napiętej atmosferze. Kilka razy byłem bliski wybuchu. Martwiłem się o Adę, chociaż starałem się tego nie pokazywać mimo, iż wiedziałem, że już się zdradziłem, ubierając się w tak szybkim tempie. Przez cały czas próbowałem sobie wmówić, że nic do niej nie czuję, ale głosu własnego serca chyba nie można oszukać...
***Tom
Siedziałem obok Billa i od czasu do czasu, spoglądałem na niego kątem oka. Starałem się to robić tak aby tego nie zauważył. Widziałem i czułem. Zresztą... Wszyscy widzieli. Wszyscy widzieli jak bardzo się o nią martwi. Idiota myślał, że może udawać! Pf. Mnie nie oszuka. Jestem jego bratem bliźniakiem, ja czuję to co on. Co prawda nie zawsze, ale przecież wiem, kiedy jest mu źle. Odchrząknąłem i lekko szturchnąłem go z łokcia, czekając na jego reakcje.
***Bill
Podziwiałem właśnie 'piękne' widoki za oknem, gdy poczułem szturchnięcie. Powoli odwróciłem głowę i zobaczyłem szczerzącego się Toma.
Yhh... Ten pacan to wie jak mnie dobić. Już otwierałem usta żeby coś powiedzieć, gdy nagle Geogr oznajmił nas, że za chwilę wysiadamy...
***
-Przepraszam bardzo. Gdzie możemy się dowiedzieć, w której sali leży nasza przyjaciółka??- zapytała Lena przechodzącą pielęgniarkę.
-Na prawo i do końca korytarza. Tam jest recepcja- odpowiedziała kobieta, uśmiechając się na widok całej piątki- wy do tej koszykarki?? Chyba Frühter, czy tak??- zapytała uprzejmie.
-Tak!- powiedzieli wszyscy jednocześnie, bardzo szczęśliwi, że opieka medyczna w Monachium jest taka dobra. Każdy z nich chciał najlepszych lekarzy dla Ady.
-No cóż...- pielęgniarka trochę posmutniała.- Jeszcze nie do końca wiadomo, co jej jest...
Jak cios prosto w serce... Bill opadł na stojący niedaleko fotel, chowając twarz w dłonie, Lena zachwiała się, jakby za chwilę miała zemdleć, Gustav otworzył szeroko usta, a Tom nie wiedział, czy ma się zająć bratem, czy dziewczyną. Jedynie Georg pozostał przy zdrowych zmysłach. Złapał Abramowitz zanim ta padła na ziemie jak długa, podbródkiem pokazując Kaulitzowi, że ma się zająć bliźniakiem.
-Przepraszam, czy można ją gdzieś tu położyć??- zapytał szatyn.
-Oczywiście. Zaraz przyprowadzę wózek...
-Nie trzeba, zaniosę ją.
-Dobrze. Chodź za mną. Zobaczymy, czy można ją położyć z waszą przyjaciółką- powiedziała siostra i ruszyła w stronę recepcji. Czarny, gdy tylko usłyszał, że Lena mogłaby leżeć w sali Ady, wstał i szedł równo z prowadzącą ich, jak się potem okazało nie pielęgniarką, tylko lekarzem prowadzącym dziewczyny.
-O mój Boże!- wyrwało się wokaliście słabym głosem. Jego dziew... koleżanka leżała na łóżku całkowicie bez ruchu. Patrzyła pustym wzrokiem w biały sufit szpitalnej sali. Nie było wiadomo, czy jest przytomna, czy nie. Na stoliku przy łóżku stał pojemniczek, a w nim mnóstwo tabletek, na tacce obok kilka ampułek i strzykawek. Bill na ten widok podbiegł do łóżka i klęknął przy nim, łapiąc dziewczynę za dłoń.
-Jezus, kto jej TO zrobił??!! Niech no ja się tylko dowiem, to zabiję. Normalnie zabije...- powiedział, a przy ostatnim zdaniu głos mu się załamał od łez, które momentalnie pojawiły się w jego oczach. Tom, który do tej chwili stał z szeroko otwartymi oczami w drzwiach ukląkł koło brata i przytulił go.
-Ćśś, nie tragizuj, przecież nic jej nie będzie- uspokajał czarnego.
-No właśnie, przecież nic mi nie będzie- usłyszeli głos brązowowłosej.
-Matko, ja już mam zwidy słuchowe!!! Słyszałem jej głos!!!- Bill zaniósł się głośnym szlochem.
-Boszzzz, Kaulitz, aleś ty głupi... Zetnij włosy, bo już nic przez nie nie widzisz...- odezwała się znów Leex. Lena, która już odzyskała przytomność siedziała wyprostowana na łóżku, a po jej obu stronach siedzieli Gustav i Georg. Wszyscy troje uśmiechali się szeroko.
-Ada!!!!!- czarny rzucił się dziewczynie w objęcia. Tulił ją, a ona siedziała osłupiała, nie odwzajemniając jego uścisku.
-Dobra koleżanko, koniec tego dobrego, nie molestuj mnie dalej- powiedziała w końcu i odepchnęła go od siebie.
-Hej! Tylko nie koleżanko!!!- oburzył się brązowooki.
-Dobra, dobra, ja tam nie wiem, jakiej jesteś płci. Nie będę zgadywać.
Bill spojrzał na nią spode łba. W tym samym momencie do sali weszła lekarka.
-Dwa dni.- powiedziała.
-Co dwa dni?- zapytali wszyscy jednocześnie
-Za dwa dni możesz wrócić do domu- odpowiedziała kobieta, uśmiechając się szeroko, po czym wyszła.
-No, wiecie, co chcieliście wiedzieć, więc możecie iść. To pa!- powiedziała Frühter i pomachała im ręką.
-Chyba zgłupiałaś!!! Jeżeli myślisz, że przejechałem taki kawał drogi, żeby się dowiedzieć, ile będziesz tu leżeć, to masz naprawdę nierówno pod sufitem!!! Zostanę tu do ostatniej minuty!!!- żachnął się czarny.
-Ty? A niby z jakiej racji?- zapytała połamana(^^)
-Jako twój chłopak!!!
-No chyyyyyba nie. Ja nie mam z tobą nic wspólnego.- powiedziała dziewczyna, po czym złapała ze stolika jedną z ampułek, otworzyła nową igłę i zrobiła sobie zastrzyk.
-Hej! Co ty robisz??!!- krzyknęła zdenerwowana Lena.
-Środek uspokajający. Nie mogę spać, bo mam koszmary. Po tym nic mi się nie śni.- na dowód rzuciła przyjaciółce ampułkę. Odwróciła się na bok, tyłem do kolegów, a mniej więcej po pięciu minutach usłyszeli jej miarowy, spokojny oddech.
-Chodźcie, dajmy jej spać- szepnęła Lena. Podnieśli się wszyscy, prócz młodszego Kaulitza.
-A ty nie idziesz??- zapytał brata Tom.
-Już mówiłem, zostanę z nią do końca.
Wychodząc wszyscy się zastanawiali, co Bill miał na myśli: do końca, czyli do ostatniej chwili pobytu w szpitalu, czy może coś więcej??
Miał minąć długi czas, zanim się tego dowiedzą, ale los zwrócił się tak, że nie minęły nawet trzy dni, kiedy wszyscy zrozumieli...
***
No, to gratulacje. Koniec. Już więcej nie musicie się ze mną męczyć xD
Tak, też się cieszę^^

Dobra, lecę.


Eure Leex
komentarze [3]



====


Szablony Przeterminowane
2007
lipiec (17)
sierpien (16)
wrzesień (17)
październik (11)
listopad (5)
grudzień (7)

2008
styczeń (10)
luty (11)
marzec (8)
kwiecień (7)
maj (5)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (2)



====

Made in Szablony z Tokio©
Designer: Miss Izabela.